Frank Bold zaapelował do wojewody małopolskiego ws. demontażu uchwały antysmogowej

Fundacja Frank Bold przekazała wojewodzie małopolskiemu wniosek, aby skorzystał z przysługującej mu kompetencji i stwierdził nieważność zmiany uchwały antysmogowej jako sprzecznej z prawem. Przegłosowana przez sejmik zmiana odracza o prawie półtora roku (do końca kwietnia 2024 r.) termin wejścia w życie zakazu eksploatacji tzw. kopciuchów.

– Zmiana uchwały antysmogowej nie przyniesie żadnych korzyści dla społeczeństwa i samorządów. To niepotrzebne działanie, które odbije się na zdrowiu mieszkańców Małopolski, a nie poprawi sytuacji związanej z kryzysem energetycznym. Od palenia w „kopciuchach” węgla nie przybędzie, a wręcz przeciwnie – stare, nieefektywne urządzenia zużywają tego paliwa więcej – mówi Miłosz Jakubowski, radca prawny z Fundacji Frank Bold.

Fundacja wskazuje na szereg istotnych wad prawnych podjętej przez sejmik uchwały. Dotyczą one między innymi naruszenia upoważnienia ustawowego, sprzeczności z małopolskim programem ochrony powietrza, naruszenia unijnych przepisów dotyczących ochrony powietrza oraz nieprawidłowości w procesie opiniowania i konsultacji społecznych.

– Jeżeli uchwała podjęta została z istotnym naruszeniem prawa, obowiązkiem wojewody jest wydanie rozstrzygnięcia nadzorczego stwierdzającego jej nieważność. Wejście w życie uchwały może mieć znaczące, negatywne skutki dla województwa. Docierają do nas sygnały od wielu mieszkańców, którzy chcą zaskarżyć uchwałę do sądu administracyjnego. Możliwe są także pozwy cywilne ze strony mieszkańców o zadośćuczynienie za szkody wywołane życiem w smogu – dodaje Jakubowski.

Do podobnych wniosków doszedł prezydent Krakowa, który wczoraj skierował do wojewody pismo wskazujące na liczne wady prawne uchwały.

Kopalnia Turów będzie dalej niszczyć środowisko – tak zdecydował GDOŚ

Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska wydał decyzję środowiskową dla kopalni odkrywkowej Turów. Umożliwia to przyznanie koncesji na przedłużenie wydobycia węgla brunatnego przez PGE aż do 2044 roku. Decyzję wydano pomimo licznych zarzutów dotyczących negatywnego oddziaływania odkrywki na klimat, zasoby wodne i środowisko naturalne oraz pomimo sprzeciwu sąsiadujących z kopalnią mieszkańców. Organizacje ekologiczne zapowiadają złożenie skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, domagając się uchylenia decyzji i wstrzymania jej wykonalności. 

– Z uwagi na intensywne i nieodwracalne negatywne skutki oddziaływania kopalni Turów na środowisko podtrzymujemy nasze stanowisko w tej sprawie. Będziemy domagać się w sądzie uchylenia wydanej decyzji środowiskowej, która naszym zdaniem obarczona jest licznymi wadami. Musimy walczyć o każdą część środowiska, w którym żyją tysiące mieszkańców powiatu zgorzeleckiego i sąsiednich terenów, na które także wpływa działalność kopalni – komentuje Agnieszka Stupkiewicz, radczyni prawna z Fundacji Frank Bold. 

Kwestia rozbudowy kopalni Turów od lat budzi wiele kontrowersji. Podczas trwającego siedem lat postępowania organizacje pozarządowe wielokrotnie wykazywały szkodliwy wpływ odkrywki na klimat i środowisko. 

– Dalsza ekspansja tej odkrywki grozi całkowitym brakiem dostępu do wody dla miejscowej ludności. Aby spełnić wymogi unijnego prawa, którego zadaniem jest ochrona wody, Turów powinien zakończyć działalność najpóźniej w 2027 roku. Dlatego najwyższy już czas porzucić mrzonki o przedłużaniu działania kopalni i skupić się na budowaniu strategii uniezależnienia regionu i kraju od paliw kopalnych – powiedział  Tomasz Waśniewski  z Fundacji “ Rozwój Tak – Odkrywki Nie” 

Jak wskazują ekolodzy, rachunek za Turów to nie tylko dług związany z kryzysem klimatycznym i katastrofą ekologiczną, który zaciągamy względem przyszłych pokoleń, ale także miliardy złotych, które już zostały wydane z kieszeni Polek i Polaków. Polski rząd zgodził się zapłacić 45 mln euro za szkody, jakie należąca do spółki PGE odkrywka wyrządziła po czeskiej stronie granicy, zaś 68,5 mln euro z odsetkami potrącono z unijnych funduszy dla Polski w związku z niedostosowaniem się do postanowienia TSUE w sprawie czasowego wstrzymania wydobycia w kopalni.

– Przedłużenie wydobycia węgla w Turowie to także utrata przez powiat zgorzelecki setek milionów euro z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Wątpliwa, z punktu bezpieczeństwa energetycznego, wydaje się być także inwestycja w nowy blok w elektrowni Turów na którą wydano ponad 4,3 mld złotych. Blok od początku jego uruchomienia w maju ubiegłego roku zalicza długie przestoje w pracy spowodowane koniecznością przeprowadzenia licznych napraw – wylicza Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.

Tymczasem polski rząd nadal nie przedstawił adekwatnej strategii na to, jak uniezależnić Polskę od spalania paliw kopalnych. Zapowiedziana niedawno przez rząd aktualizacja strategicznego dla polskiej energetyki dokumentu, jakim jest Polityka energetyczna państwa do 2040 r. zakłada dalsze utrzymanie jednostek węglowych, a planowany udział energii ze źródeł odnawialnych jest zbyt mały.

– Wywołany obecnym kryzysem popyt na węgiel ma charakter przejściowy, a jego przyszłość jest i tak przesądzona. W związku z wojną w Ukrainie politycy chwilowo spoglądają na to paliwo nieco bardziej przychylnym okiem, ale tamtejszy konflikt prędzej czy później się skończy, a konieczność dekarbonizacji pozostanie. Nie jest przecież tak, że problem zmian klimatu został nagle unieważniony przez działania zbrojne Rosji. Dlatego, zamiast realizować długoterminowe inwestycje węglowe, rząd powinien skupić się na odblokowaniu potencjału produkcji energii ze źródeł odnawialnych, które dają gwarancję bezpieczeństwa energetycznego – komentuje Anna Meres, koordynatorka kampanii klimatycznych z Greenpeace Polska.

Frank Bold i Instrat: węgiel brunatny nie jest receptą na kryzys

W ustawie o programach wsparcia dla przedsiębiorców posłowie PiS przemycili poprawkę, zgodnie z którą do sprzedaży zostanie dopuszczony węgiel brunatny. Eksperci oceniają to działanie jako szkodliwe i  bezcelowe.

Poniżej zamieszczamy komentarz Miłosza Jakubowskiego, radcy prawnego z Frank Bold i Bernarda Swoczyny, eksperta ds. energetyki z Instratu opublikowany także przez portal Smoglab.

W ubiegły czwartek Sejm przyjął poprawkę PiS, która czasowo (do 30 kwietnia 2023 r.) zawiesza zakaz sprzedaży węgla brunatnego, kary za wprowadzanie takiego paliwa do obrotu oraz kary za łamanie uchwał antysmogowych w odniesieniu do węgla brunatnego.

Poprawka znalazła się w Ustawie o zasadach realizacji programów wsparcia przedsiębiorców w związku z sytuacją na rynku energii w latach 2022–2024 mimo negatywnej opinii sejmowych legislatorów, którzy zwrócili uwagę na to, że nie ma ona żadnego związku z przedmiotem tej ustawy. To de facto nowa inicjatywa ustawodawcza i jako taka powinna być procedowana osobno.

Wiele wskazuje na to, że przepisy – zainspirowane pomysłem ministra Jacka Sasina – zostały przygotowane w ministerstwie klimatu, a następnie zgłoszone jako poprawka poselska do ustawy traktującej o innych zagadnieniach. Tym sposobem ominięto nie tylko konsultacje społeczne, ale także sporządzenie oceny skutków regulacji. A te będą niebagatelne. Przypomnijmy, że chodzi o dopuszczenie do sprzedaży węgla brunatnego, jednego z najbardziej zanieczyszczających paliw stałych. Trudno to nazwać inaczej niż psuciem prawa. 

Wątpliwości legislatora sejmowego dotyczące trybu procedowania poprawki minister rozwoju i technologii Waldemar Buda zbywał, tłumacząc pośpiech potrzebą zapewnienia surowca do ogrzewania domów tej zimy.

Czy jednak węgiel brunatny tę potrzebę zaspokoi? Nie. Surowiec z odkrywek bełchatowskich, który według ministra Sasina miałby ogrzewać polskie domy, nie nadaje się do spalania w małych kotłach i piecach. To paliwo o bardzo wysokiej wilgotności, niskiej wartości opałowej (3 razy niższej niż tzw. ekogroszek), które wymagałoby odpowiedniego przygotowania, a przede wszystkim wysuszenia.

Kopalnie, które dotychczas nie sprzedawały go detalicznie, prawdopodobnie nie mają odpowiedniej infrastruktury niezbędnej do zorganizowania takiej operacji na dużą skalę. Surowy węgiel brunatny składa się w ponad 50 proc. z wody, bardzo ciężko jest go w ogóle rozpalić, a ze względu na niską temperaturę spalania będzie dymił niczym mokre liście i może zgasnąć przed wypaleniem. W tej chwili nie ma już możliwości wysuszenia tego węgla, ani w piwnicach, ani tym bardziej przy kopalniach.

Dodatkowo węgiel brunatny, ze względu na dużą zawartość wody, przy ujemnych temperaturach zamarza na kamień i nie da się go wtedy nawet wysypać z wagonów. To bardzo utrudnia jego transport. Kopalnie z okolic Konina używają do przewozu specjalnie podgrzewanych węglarek, praktycznie nikt inny takich nie posiada.

Przy spalaniu węgla brunatnego wydziela się bardzo dużo tlenków siarki, a po spaleniu pozostaje bardzo dużo popiołu. Aby ogrzać dom węglem brunatnym z Bełchatowa potrzeba go nawet 3-4 razy więcej niż węgla kamiennego. Węgiel brunatny, nawet przesortowany, raczej nie nadaje się też do kotłów automatycznych, bo jest zbyt miękki – może się pokruszyć i zapchać podajnik.

Obserwując kolejne, niespójne działania legislacyjne łatwo dojść do wniosku, że rząd nie ma żadnego pomysłu jak uchronić Polaków przed pogłębiającym się kryzysem energetycznym, nie doprowadzając jednocześnie do katastrofy ekologicznej. Dopuszczenie do sprzedaży węgla brunatnego to kolejne działanie, które nie rozwiąże problemu większości ludzi, za to z pewnością wygeneruje kolejne.

Obecnie ustawą zajmuje się Senat. W opublikowanej we wtorek opinii senackie biuro legislacyjne nie pozostawiło na niej suchej nitki. W odniesieniu do przepisów dotyczących sprzedaży i spalania węgla brunatnego podkreślono, że ze względu na brak związku z przedmiotem ustawy oraz pominięcie właściwego procesu legislacyjnego, są one niezgodne z Konstytucją. Ponadto wskazano, że przepisy wpływające na funkcjonowanie samorządu terytorialnego powinny być przedmiotem opinii Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.

O autorach:

Miłosz Jakubowski – radca prawny w Frank Bold. Specjalizuje się w prawie administracyjnym i prawie ochrony środowiska. Bierze udział w postępowaniach przed organami administracji i sądami, prowadzi szkolenia i warsztaty dla pracowników instytucji publicznych i organizacji społecznych, regularnie bierze udział jako ekspert w procesie legislacyjnym na poziomie lokalnym, regionalnym i krajowym. Jest autorem i współautorem kilku raportów, analiz i poradników z zakresu prawa ochrony środowiska.

Bernard Swoczyna – główny ekspert programu Energia & Klimat w Fundacji Instrat. Magister inżynier energetyki na wydziale MEiL Politechniki Warszawskiej, doktorant w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Ekspert w zakresie energetyki, odnawialnych źródeł energii, chłodnictwa, oszczędności i magazynowania energii. Do niedawna specjalista w Fundacji WWF Polska, gdzie zajmował się OZE i magazynowaniem energii. Autor licznych projektów i analiz, m.in. dla branży spożywczej, producentów elementów polimerowych i sieci handlowych.

Małopolski sejmik zdemontował uchwałę antysmogową

Sejmik województwa małopolskiego przegłosował w poniedziałek zmianę uchwały antysmogowej, odraczając o prawie półtora roku (do końca kwietnia 2024 r.) termin wejścia w życie zakazu eksploatacji tzw. kopciuchów. Fundacja Frank Bold zaapeluje do wojewody małopolskiego, aby skorzystał z przysługującej mu kompetencji i stwierdził nieważność uchwały jako sprzecznej z prawem.

– Wbrew twierdzeniom radnych sejmiku i zarządu województwa, uchwała nie poprawi sytuacji związanej z trwającym kryzysem energetycznym. Od palenia w „kopciuchach” węgla nie przybędzie, a wręcz przeciwnie – stare, nieefektywne urządzenia zużywają tego paliwa więcej – mówi Miłosz Jakubowski, prawnik z Fundacji Frank Bold, który na sesji sejmiku odwodził radnych od pomysłu osłabiania uchwały.

Jednak tych nie przekonały argumenty lekarzy, prawników, ani głosy mieszkańców województwa, którzy w konsultacjach społecznych w przeważającej większości opowiedzieli się przeciwko zmianie uchwały.

– Zmiana uchwały antysmogowej nie przyniesie żadnych korzyści dla społeczeństwa i samorządów. To niepotrzebne działanie, które odbije się przede wszystkim na zdrowiu mieszkańców Małopolski. Ale może też wywołać lawinę konsekwencji prawnych dla województwa: bardzo prawdopodobne zaskarżenie uchwały do sądu administracyjnego czy możliwe pozwy cywilne ze strony mieszkańców za życie w smogu – wylicza Miłosz Jakubowski.

Fundacja Frank Bold zaapeluje do wojewody małopolskiego, aby skorzystał z przysługującej mu kompetencji i stwierdził nieważność podjętej dzisiaj uchwały jako sprzecznej z prawem.

SKO: Starosta krakowski nie ma prawa ukrywać informacji ws. emisji zanieczyszczeń

Samorządowe Kolegium Odwoławcze po raz kolejny uznało, że starosta krakowski nie ma prawa ukrywać przed społeczeństwem pełnej treści pozwolenia emisyjnego, które wydał dla spółki Valeo ze Skawiny. O udostępnienie treści pozwolenia zwróciła się do starosty Fundacja Frank Bold, zaalarmowana przez mieszkańców, od wielu lat nękanych odorem z zakładu spółki.

W Skawinie zaczęło śmierdzieć, kiedy w 2014 r. spółka Valeo rozbudowała linię produkcyjną chłodnic samochodowych. Choć w 2015 r. z powodu tej rozbudowy rozszerzone zostało pozwolenie emisyjne (czyli pozwolenie na wprowadzanie gazów i pyłów do powietrza), na podstawie którego działał zakład, to i tak w 2018 r. spółka dopuściła się emisji substancji tym pozwoleniem nie ujętych. Gdy w 2020 r. pozwolenie w końcu wygasło, spółka wystąpiła do starosty krakowskiego o przyznanie nowego, które otrzymała w listopadzie 2021 r.

– Firma Valeo od lat utrudnia mieszkańcom Skawiny normalne życie, emitując dokuczliwy odór. Brak poprawy sytuacji po wydaniu nowego pozwolenia dowodzi tego, że starosta nie zadbał o postawienie twardych warunków dla zakładu w sprawie natychmiastowego wdrożenia urządzeń redukujących odór. A mieszkańcy mają prawo wiedzieć, w jaki sposób są eksploatowane w zakładzie urządzenia emitujące substancje do powietrza w sąsiedztwie ich domów – powiedział Adrian Chochoł, prawnik z Fundacji Frank Bold.

Odmowę udostępnienia pozwolenia starosta argumentował tajemnicą przedsiębiorstwa, na którą powołuje się Valeo, anonimizując ważne elementy pozwolenia, m.in. te dotyczące sposobu redukcji odoru. Prawnicy Frank Bold dwukrotnie odwołali się od tej decyzji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO) i dwukrotnie – najpierw w czerwcu i ponownie we wrześniu br. – wygrali.

– Starosta będzie musiał ponownie rozpatrzyć nasz wniosek i mamy nadzieję, że wreszcie poważnie potraktuje problemy lokalnej społeczności i ich prawo do czystego powietrza. Czas, by przestał wspierać nietransparentną wobec mieszkańców spółkę. W sytuacji udokumentowanego zanieczyszczenia odorem przez Valeo absurdem jest ograniczenie dostępu społeczeństwa do informacji o środowisku i jego ochronie – dodał Adrian Chochoł.

Komentarz: Sprzedaż węgla poza kontrolą?

Przedłużone właśnie zawieszenie norm jakości węgla pozwala sprzedawać opał, którego – jak słusznie zauważają media – nie można w wielu miejscowościach w Polsce legalnie spalić. Jednak warto też zauważyć, że nie wszystkie wymogi jakościowe upadły. Wciąż istnieją rodzaje węgla, którego sprzedaż jest zakazana, a mimo to pojawia się on na rynku. Czy odpowiedzialne organy będą kontrolować nieuczciwych sprzedawców? 

28 sierpnia 2022 r. weszło w życie rozporządzenie Ministra Klimatu i Środowiska w sprawie odstąpienia na okres 60 dni od stosowania wymagań jakościowych dla paliw stałych (w praktyce normami tymi objęty jest wyłącznie węgiel kamienny). Rozporządzenie to zastąpiło wcześniejsze, które obowiązywało od 29 czerwca.

Oba akty zostały wydane na podstawie art. 6a ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw. Przepis ten pozwala na odstąpienie od stosowania wymagań jakościowych, jeżeli na rynku wystąpią nadzwyczajne wydarzenia, skutkujące problemami w zaopatrzeniu w paliwa lub stanowiące zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego.

Ustawa pozwala na wprowadzenie takich odstępstw na okres nie dłuższy niż 60 dni, ale minister Moskwa uznała, że po upływie tego okresu może po prostu przyjąć kolejne rozporządzenie o tej samej treści. Rozwiązanie takie budzi istotne wątpliwości prawne, co zdaje się dostrzegać również rząd, który postanowił w swoim stylu rozwiązać problem.

W przyjętej w ubiegły piątek przez Sejm ustawie o dodatku energetycznym dodano przepis zmieniający wspomniany wyżej art. 6a ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw. Zgodnie z nim odstąpienie od stosowania wymagań jakościowych będzie mogło obowiązywać nie 60 dni, ale 24 miesiące.

Miał węglowy wraca do sprzedaży

Wydaje się, że głównym celem odstąpienia od stosowania wymagań jakościowych jest umożliwienie sprzedaży indywidualnym odbiorcom gorszej jakości miałów, które dotychczas mogły trafiać wyłącznie do większych kotłów, wymagających zgłoszenia lub pozwolenia. Na rynku detalicznym dozwolona była dotąd wyłącznie sprzedaż tzw. ekomiału o grubszym uziarnieniu i wyższej wartości opałowej, ale obecnie jego ceny u prywatnych dystrybutorów przekraczają już 3 tys. zł.

Tymczasem w internetowym sklepie PGG pojawił się niedawno miał z kopalni Staszic-Wujek w atrakcyjnej cenie 1105 zł za tonę. Osobną kwestią jest to, że żadnego z oferowanych tam paliw zwykle i tak nie da się kupić ze względu na permanentny brak towaru.

Są zakazy, które nadal obowiązują

Niestety, obecną sytuację próbują wykorzystać również nieuczciwi sprzedawcy, oferujący najróżniejsze „mieszanki energetyczne”, które nawet w obecnym stanie prawnym nie mogą być legalnie wprowadzane do obrotu. Zawieszenie wymagań jakościowych – choć katastrofalne w skutkach – nie oznacza, że na rynku węgla zapanowała całkowita deregulacja.

Podstawowe wymagania i zakazy dotyczące detalicznego handlu węglem określają przepisy ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw, które nadal obowiązują w pełnym zakresie. Przede wszystkim ustawa zakazuje sprzedaży indywidualnym odbiorcom mułu i flotokoncentratu węglowego, węgla brunatnego, węgla niesortowanego oraz mieszanek paliw stałych zawierających mniej niż 85 proc. węgla kamiennego.

Naruszenie tych zakazów stanowi przestępstwo zagrożone wysoką karą. Nie został również zniesiony obowiązek wystawiania i przekazywania nabywcom węgla świadectw jakości z wyszczególnieniem parametrów danej partii paliwa. Za naruszenie tego obowiązku grożą kary administracyjne wymierzane przez Inspekcję Handlową.

UOKiK nie chce kontrolować

Pod koniec sierpnia Fundacja Frank Bold skierowała do lubelskiej Inspekcji Handlowej zawiadomienie dotyczące przedsiębiorcy, który oferuje „mieszankę energetyczną” złożoną z torfu i miału węglowego. Sprzedaż takiego paliwa nadal jest zakazana i stanowi przestępstwo. Co więcej, paliwo to oferowane jest pod nazwą handlową, pod którą jeszcze kilka miesięcy temu ten sam przedsiębiorca wprowadzał do obrotu znacznie bardziej kaloryczny ekomiał, co może wprowadzać w błąd potencjalnych nabywców.

Inspekcja Handlowa przekazała pismo do UOKiKU, a ten do właściwej miejscowo prokuratury. Jednocześnie UOKiK odmówił przeprowadzenia kontroli u przedsiębiorcy ze względu na zawieszenie stosowania wymagań jakościowych dla paliw stałych. Zamiast wyspecjalizowanych, dysponujących odpowiednim sprzętem i doświadczeniem inspektorów Inspekcji Handlowej, wyjaśnianiem sprawy będą musieli zająć się policjanci, którzy dotychczas takimi przypadkami w ogóle się nie zajmowali. 

Frank Bold zwrócił się do UOKiK z prośbą o wyjaśnienie, czy to oznacza, że urząd w ogóle zrezygnował z prowadzenia kontroli u sprzedawców węgla. Jeżeli tak się stało, to wciąż przecież obowiązujące przepisy ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw będą obowiązywały tylko na papierze, a rynek zaleją nie tylko kiepskiej jakości miały, ale jeszcze gorsze węglopodobne produkty niewiadomego pochodzenia. 

Wygląda na to, że przed najbliższą zimą będziemy musieli zaopatrzyć się w spory zapas maseczek antysmogowych.

Autorem komentarza jest Miłosz Jakubowski, radca prawny z Frank Bold. Komentarz opublikowała Rzeczpospolita.

Mieszkańcy i organizacje przeciwko wycince i zabudowie Sarniego Stoku w Bielsku-Białej

Mieszkańcy i organizacje społeczne domagają się zatrzymania budowy kompleksu mieszkalno-hotelowego, który grozi dewastacją zespołu przyrodniczo-krajobrazowego „Sarni Stok” w Bielsku-Białej. Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, przy wsparciu prawnym Fundacji Frank Bold, złożyło wniosek do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Bielsku-Białej o stwierdzenie nieważności błędnie wydanej przez prezydenta miasta decyzji środowiskowej.

Przedsięwzięcie spółki Art-City Eko Park z Krakowa to 12 ośmiopiętrowych apartamentowców, 10 cztero-pięciopiętrowych hoteli oraz ponad 1,8 tys. miejsc parkingowych. Mimo znacznych rozmiarów inwestycji oraz bezpośredniego sąsiedztwa Zespołu Przyrodniczo-Krajobrazowego „Sarni Stok”, prezydent Bielska-Białej wyraził zgodę na inwestycję bez udziału społeczeństwa i przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko.

Teren objęty planowaną budową apartamentów i hoteli ze względu na bezdyskusyjne walory przyrodnicze służy mieszkańcom miasta jako miejsce odpoczynku i rekreacji: obserwacji przyrodniczych czy też spacerów na łonie natury. To też nieformalna otulina Zespołu Przyrodniczego-Krajobrazowego „Sarni Stok”, która pełni rolę bariery ograniczającej negatywny, antropogeniczny wpływ na lasy Sarniego Stoku mówi Jacek Zachara z miejscowego Stowarzyszenia Olszówka. 

Bardzo dużej wartości przyrodniczej lasów na Sarnim Stoku dowodzi niezależna ekspertyza przyrodnicza z lipca 2022 r., opracowana pod kierunkiem naukowczyni z Uniwersytetu Jagiellońskiego. 

Obszar, na którym zaprojektowana jest zabudowa, ma coś najbardziej cennego, tj. występuje tam naturalna sukcesja lasu, a procesów naturalnych tam zachodzących nie da się kupić czy zaprojektować i wykonać na potrzeby człowieka stwierdza Urszula Wardyńska, współautorka ekspertyzy.

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Katowicach uznała w grudniu 2021 r., że planowana inwestycja wymaga przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko.  Prezydent Bielska-Białej, Jarosław Klimaszewski, opinię RDOŚ zignorował i w maju zadecydował o wydaniu decyzji środowiskowej wyłącznie na podstawie informacji dostarczonych przez inwestora, bez ich rzeczywistej weryfikacji.

– Prezydent miał prawny obowiązek należycie uzasadnić, dlaczego nie uwzględnił argumentów wyspecjalizowanego organu ochrony środowiska, a tego nie uczynił. Ponadto, tuż przed wydaniem decyzji, inwestor wprowadził w karcie informacyjnej przedsięwzięcia na tyle istotne zmiany dotyczące lokalizacji garaży, że całe postępowanie wyjaśniające należałoby zacząć od nowa – powiedział prawnik Adrian Chochoł z Fundacji Frank Bold.

– Mamy tu do czynienia z terenem o dużej wartości przyrodniczej oraz o dużym znaczeniu dla społeczności lokalnej. Trudno zrozumieć, dlaczego prezydent miasta nie kieruje się fundamentalnymi dla prawa ochrony środowiska zasadami prewencji oraz przezorności i wydaje wadliwą decyzję, zamiast przeprowadzić ocenę oddziaływania na środowisko, która pomogłaby zminimalizować negatywny wpływ inwestycji na przyrodę i ludzi – dodał Adrian Chochoł.

Przyrodnicy ze Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, przy wsparciu prawnym Fundacji Frank Bold, złożyli pod koniec sierpnia br. wniosek do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Bielsku-Białej o stwierdzenie nieważności decyzji prezydenta Bielska-Białej o środowiskowych uwarunkowaniach dla zabudowy usługowo-mieszkaniowej na Sarnim Stoku, ponieważ zdaniem organizacji wydana ona została z rażącym naruszeniem przepisów postępowania oraz prawa materialnego. 

Po raz kolejny mamy do czynienia z ignorowaniem dobra przyrody i społeczeństwa dla partykularnych interesów dewelopera. To niesłychane, żeby wydawać decyzję środowiskową na podstawie mglistych zapewnień inwestora o tym, że „wycinkę ograniczy do minimum”, bez dokładnego sprawdzenia, o które drzewa chodzi i ile ich będzie. W dobie kryzysu klimatycznego, problemów z zanieczyszczeniem powietrza czy zasobami wodnymi, wycinanie lasów, naszych sprzymierzeńców w walce ze skutkami globalnego ocieplenia, jest działaniem karygodnym – skomentował Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Uzyskanie decyzji środowiskowej umożliwiło Art-City Eko Park staranie się o pozwolenie na budowę. Wniosek o jego wydanie spółka złożyła na początku sierpnia. Również w tym wypadku organem podejmującym decyzję jest prezydent Bielska-Białej.

Frank Bold stroną postępowania wyjaśniającego zatrucie Odry

Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska we Wrocławiu dopuścił Fundację Frank Bold do postępowania szkodowego wszczętego po zatruciu Odry. RDOŚ ma ustalić, kto jest odpowiedzialny za zanieczyszczenie rzeki oraz zarządzić podjęcie środków naprawczych.  

– Celem postępowania szkodowego jest naprawienie szkody wyrządzonej w środowisku. Po zidentyfikowaniu sprawców RDOŚ powinien nakazać im podjęcie działań naprawczych i dopilnować ich wykonania. Uczestnictwo na prawach strony w tym postępowaniu daje nam m.in. możliwość prowadzenia społecznej kontroli prawidłowości działań instytucji – skomentował Adrian Chochoł, prawnik z Frank Bold. 

Postępowanie zostało wszczęte z urzędu po tym, jak wśród martwych ryb wyławianych z Odry od końca lipca br. stwierdzono także gatunki chronione. Prawnicy krakowskiej fundacji czekają na przekazanie przez RDOŚ akt, które pozwolą im zapoznać się z dotychczasowymi ustaleniami RDOŚ w sprawie. 

– Naprawienie szkód w ekosystemie Odry to zadanie na lata, ale będzie niezwykle trudne bez ustalenia przyczyny zatrucia. Przyglądamy się sprawie uważnie, wystąpiliśmy także do Wód Polskich o udostępnienie pozwoleń wodnoprawnych dla zakładów, które, zgodnie z medialnymi doniesieniami oraz naszymi własnymi ustaleniami, mogły przyczynić się do zanieczyszczenia Odry – powiedział Adrian Chochoł. – W postępowaniu szkodowym będziemy korzystać również ze wsparcia ekspertów współpracujących z fundacją, m.in. z dziedziny hydrogeologii – dodał.