Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Bielsko-Białej wstrzymuje wycinkę na Sarnim Stoku!

Po wniosku Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot oraz Fundacji Frank Bold o wszczęcie postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji zezwalającej na usunięcie prawie 9 hektarów terenów zieleni (krzewów) na Sarnim Stoku w Bielsku-Białej, SKO wstrzymało wykonanie tej decyzji do czasu rozpatrzenia sprawy. Od teraz jakiekolwiek prace w terenie są nielegalne.

SKO w postanowieniu z 7 listopada 2022 r. stwierdza, że „na podstawie decyzji, której dotyczy postępowanie nadzwyczajne, w przypadku niewstrzymania jej wykonania mogłoby dojść do usunięcia 88 328 m2 krzewów jeszcze przed ostatecznym zakończeniem postępowania”. W związku z tym, „Kolegium doszło do przekonania, iż w niniejszej sprawie istnieją podstawy do wykonania przedmiotowej decyzji”.

– To już druga decyzja SKO, która w ramach kontroli wstrzymuje wykonalność decyzji wydawanych przez prezydenta Bielska-Białej. W naszej ocenie decyzje prezydenta wydane są z wadą prawną, dlatego będziemy konsekwentnie dochodzić przestrzegania prawa w sądach. Całe szczęście nie wszystko jeszcze zostało wycięte. Jest jeszcze o co walczyć, dlatego nie odpuszczamy i nadal będziemy bronić przyrody Sarniego Stoku przed dewastacją oraz dochodzić sprawiedliwości. Konsekwencje łamania prawa muszą zostać wyciągnięte – komentuje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Przypomnijmy, że 19 października br., dwa dni przed wydaniem skandalicznego zezwolenia na usunięcie krzewów, pracownik Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej przeprowadził oględziny terenu. W lakonicznym protokole można przeczytać, że w obrębie krzewów nie stwierdzono gatunków chronionych. Mimo opinii niezależnych przyrodników, którzy wskazywali na obecność zarówno samych gatunków chronionych, jak i ich siedlisk, urząd nadal twierdził, że teren nie ma żadnej wartości przyrodniczej.

– Na prawie 9 ha krzewów urzędnik nie znalazł ani jednego gniazda? Niewiarygodne! Jest to brak kompetencji i celowe wprowadzanie strony społecznej w błąd. Tego samego dnia bowiem, kiedy miały miejsce oględziny, pracownik bielskiego ratusza, prowadzący sprawę powiedział nam telefonicznie, że nie wie kiedy się one odbędą – mówi Radosław Ślusarczyk.

Z kolei 21 października, czyli 9 dni po wstrzymaniu przez SKO decyzji środowiskowej na budowę 22 bloków na Sarnim Stoku, Prezydent Bielska-Białej wydał zezwolenie na usunięcie niemal 9 ha krzewów na terenie inwestycji.

– Wstrzymanie wykonania decyzji zezwalającej na wycinkę na Sarnim Stoku potwierdza, że mogła ona mieć poważne wady prawne, które będą prowadzić do stwierdzenia jej nieważności. Mam nadzieję, że tym razem prezydent Bielska-Białej zastosuje się do rozstrzygnięcia SKO i nie będzie wydawał kolejnych decyzji dla inwestycji, dla której nie istnieje obecnie wykonalna decyzja środowiskowa. Siłowe forsowanie budowy apartamentowców doprowadzi do nieodwracalnych szkód dla przyrody i mieszkańców – powiedział Bartosz Kwiatkowski, prawnik i dyrektor Fundacji Frank Bold.

Objęliśmy patronatem Ogólnopolski Konkurs Prawa Europejskiego

Miło nam poinformować, że objęliśmy patronatem jubileuszowy 20. Ogólnopolski Konkurs Prawa Europejskiego – wydarzenie, które umożliwia studentkom i studentom rozwijać wiedzę z zakresu prawa Unii Europejskiej oraz Rady Europy.

Tegoroczny konkurs organizuje gdański oddział Europejskiego Stowarzyszenia Studentów Prawa ELSA. Mogą w nim wziąć udział osoby studiujące prawo i europeistykę. W ramach konkursu sprawdzą one swoją wiedzę z zakresu prawa Unii Europejskiej, praw tworzonych przez Radę Europy, a także praw człowieka.

Konkurs składa się z dwóch etapów: eliminacji w formie zdalnej oraz Wielkiego Finału w Gdańsku.

Zachęcamy do udziału oraz trzymamy kciuki za wszystkie uczestniczki i uczestników pierwszego etapu, który odbędzie się już 9 listopada.

Sejmowe wysłuchanie organizacji społecznych ws. Odry

25 października 2022 r. w Sejmie RP odbyło się wysłuchanie organizacji społecznych, zaangażowanych w ochronę Odry (WWF, Greenmind, OTOP, Frank Bold, Polski Związek Wędkarski, Towarzystwo Przyjaciół Rzek Iny i Gowienicy), zorganizowane przez klub parlamentarny Koalicja Obywatelska – Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Inicjatywa Polska, Zieloni.

Na spotkaniu obecni byli posłowie i senatorowie klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej, jak również klubu parlamentarnego Koalicja Polska – Polskie Stronnictwo Ludowe – Kukiz 15, koalicyjnego klubu poselskiego Lewicy (Nowa Lewica, Razem) oraz koła parlamentarnego Polska 2050.

Podniesione przez ponad 50 organizacji – zrzeszonych w Koalicji Ratujmy Rzeki oraz Koalicji Czas na Odrę wraz z Fundacją ClientEarth, Fundacją Frank Bold i Polskim Związkiem Wędkarskim – wspólne postulaty koncentrują się wokół potrzeb:

  1. Wstrzymania wszelkich prac i planów regulacyjnych – zaniechania budowy dróg wodnych, zbiorników wodnych i innych obiektów piętrzących na Odrze i innych rzekach i przekształcania zbiorników suchych na retencyjne. Skierowania funduszy na renaturyzację rzek, odbudowę naturalnej retencji zlewniowej, systemy oczyszczania wód przemysłowych i zasolonych.
  2. Przygotowania i wdrożenia programu renaturyzacji doliny Odry i zwiększenia jej odporności, wypracowanego na bazie wiedzy naukowej w gronie ekspertów.
  3. Objęcia rzek siecią stałego monitoringu, realizowanego przez automatyczne stacje pomiaru z systemem przesyłania danych, odpowiednio wcześnie wykrywając zaburzenia równowagi ekologicznej. Przywrócenia stałego monitoringu wszystkich wskaźników stanu środowiska wodnego, z którego zrezygnowano od 2021 r., opóźniając wykrycie zatrucia Odry.
  4. Przywrócenia gospodarowania wodami do zakresu właściwości ministra właściwego ds. środowiska. Aktualnie zarządzanie wodami leży w gestii ministra właściwego ds. infrastruktury, odpowiedzialnego za realizację inwestycji hydrotechnicznych i żeglugowych, a nie ochronę przyrody i środowiska.

Po przywitaniu przez Przewodniczącego klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej Borysa Budkę, Pani Posłanka Gabriela Lenartowicz omówiła wstępny raport rządowy na temat katastrofy ekologicznej rzeki Odry z propozycjami rekomendacji systemowych i zagadnień, które powinny zostać uwzględnione w ostatecznym raporcie rządowym.

Renata Bogdańska-Warmuz (Fundacja WWF Polska) omówiła wstępny raport rządowy, Przewodniczący Rady Naukowej PZW prof. Bogdan Wziątek, zobrazował stan zanieczyszczenia Odry i Kanału Gliwickiego z potencjalnymi możliwościami rozwiązania problemu, a następnie Jacek Engel, Prezes Fundacji Greenmind omówił problem zrzutów wód kopalnianych.

Radczyni prawna Magdalena Gąsowska-Paprota z Fundacji Frank Bold opowiedziała o postępowaniu szkodowym prowadzonym przez RDOŚ Wrocław, do którego Frank Bold przystąpił jako strona, także o problemie braku społecznej kontroli nad wydawaniem zgód wodnoprawnych i potrzebie usprawnienia systemu monitorowania i reagowania przez organy odpowiedzialne za stan wód.

Dr Marta Majka Wiśniewska (Fundacja Greenmind) poruszyła problematykę planów gospodarowania wodami i planów zarządzania ryzykiem powodziowym.

Justyna Choroś (Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, OTOP) ukazała katastrofę w Odrze jako problem systemowy, który może się powtórzyć i dotknąć choćby Wisłę. Poruszyła także kwestie niedopuszczenia społeczeństwa i organizacji pozarządowych do informacji i współdecydowania.

Dariusz Dziemianowicz z Polskiego Związku Wędkarskiego omówiłskutki rozproszonego systemu gospodarowanie wodami pomiędzy Ministerstwo Klimatu i Środowiska, Ministerstwo Rolnictwa i Ministerstwo Infrastruktury.

Artur Furdyna z Towarzystwa Przyjaciół Rzek Iny i Gowienicy opowiedział o braku zasadności niektórych przedsięwzięć służących rozwojowi transportu towarowego na rzekach. Przypomniał także, że Odra jest jednym organizmem w ramach systemu zarządzania krajobrazem i wodą.

Organizacje walczą o unieważnienie wycinki na Sarnim Stoku

Frank Bold i Pracownia na rzecz Wszystkich Istot zawnioskowały do Samorządowego Kolegium Odwoławczego o stwierdzenie nieważności zezwolenia na wycinkę na Sarnim Stoku. Kontrowersyjne pozwolenie na wycinkę na terenie leśnym pod budowę kompleksu hotelowo-mieszkalnego wydał prezydent Bielska-Białej Jarosław Klimaszewski (PO).

– To, co się dzieje w Bielsku-Białej pokazuje, że kryzys praworządności dotyka wszystkich szczebli władzy. Ratusz wydając zgodę na wycinkę wiedział, że kilka dni wcześniej SKO wstrzymało decyzję środowiskową dla inwestycji, ale postanowił, wbrew prawu, tę wiedzę zignorować i na wycinkę zezwolić. Tymczasem wstrzymanie decyzji środowiskowej miało właśnie zapobiec wykonaniu prac, które doprowadzą do nieodwracalnych szkód w środowisku jeszcze przed merytorycznym rozpatrzeniem sprawy  – mówi prawnik Adrian Chochoł z Fundacji Frank Bold.

– Najważniejsze w tej chwili jest przerwanie nielegalnych prac, stąd wniosek do SKO o stwierdzenie nieważności zezwolenia na wycinkę i wstrzymanie jego wykonalności. Z naszych informacji wynika, że SKO już zajmuje się sprawą i zwróci się do ratusza z żądaniem wydania dokumentów potrzebnych do podjęcia decyzji. Rozważamy także dalsze kroki prawne – dodaje prawnik.

Jeszcze w dniu wydawania zgody na wycinkę bielski ratusz informował Pracownię na rzecz Wszystkich Istot, że w urzędzie nie toczy się postępowanie w tej sprawie. Ciężki sprzęt wjechał na Sarni Stok już tego samego popołudnia.

– Prezydent w tej sprawie działa na szkodę przyrody, a tym samym mieszkańców Bielska-Białej. Przez jego bezprawne decyzje niszczone są cenne tereny Sarniego Stoku.  W brutalny sposób ciężki sprzęt mieli roślinność ze wszystkimi zwierzętami, które się tam znajdują. Warto przypomnieć, że występują tam cenne, rzadkie i chronione gatunki. Nie zostawimy tak tej sprawy – będziemy żądać wyjaśnień i wyciągać konsekwencje – komentuje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Zatrzymania budowy kompleksu mieszkalno-hotelowego domagają się lokalne organizacje przyrodnicze: Stowarzyszenie Olszówka, Bielszczanie dla Drzew oraz mieszkańcy. Petycję skierowaną do prezydenta Bielska-Białej o wydanie odmownej decyzji dla inwestycji podpisało ponad 6 tysięcy osób.

SKO wstrzymuje zabudowę Sarniego Stoku

Samorządowe Kolegium Odwoławcze wstrzymało wykonanie decyzji środowiskowej na budowę hoteli i apartamentowców na Sarnim Stoku, którą w maju br. wydał prezydent Bielska-Białej. W opinii prawników oznacza to, że inwestor nie może zacząć prac, mimo uzyskanego w październiku pozwolenia na budowę.

SKO zajęło się sprawą na wniosek złożony przez Pracownię na rzecz Wszystkich Istot przy wsparciu prawnym Fundacji Frank Bold. Organizacje domagają się stwierdzenia nieważności błędnie wydanej decyzji środowiskowej. Argumentują, że budowa kompleksu mieszkalno-hotelowego grozi dewastacją zespołu przyrodniczo-krajobrazowego „Sarni Stok”.

– To postanowienie SKO to dopiero połowa drogi, ale w dobrym kierunku. Sprawia, że inwestor nie może rozpocząć budowy. Uzyskane przez niego pozwolenie na budowę musi być zgodne z decyzją środowiskową, a ta właśnie została przez SKO wstrzymana. Cieszy to, że organ wykazał się przezornością i postanowił zapobiec sytuacji, w której inwestor dokona nieodwracalnych szkód w środowisku jeszcze przed merytorycznym rozpatrzeniem sprawy – mówi prawnik Adrian Chochoł z Fundacji Frank Bold.

Przedsięwzięcie spółki Art-City Eko Park z Krakowa to 12 ośmiopiętrowych apartamentowców, 10 cztero-pięciopiętrowych hoteli oraz ponad 1,8 tys. miejsc parkingowych. Mimo znacznych rozmiarów inwestycji oraz bezpośredniego sąsiedztwa Zespołu Przyrodniczo-Krajobrazowego „Sarni Stok”, prezydent Bielska-Białej, Jarosław Klimaszewski, wydał decyzję środowiskową bez udziału społeczeństwa i przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko. Prezydent wydał również pozwolenie na budowę, nie zważając na apel mieszkańców i przyrodników, ani nie czekając na wyniki toczącego się przed SKO postępowania. 

– Wstrzymanie przez SKO wykonania decyzji środowiskowej jest w obecnej sytuacji jedynym  słusznym rozwiązaniem, które pozwoli na lepsze przyjrzenie się tej inwestycji, zanim w ruch pójdą piły i społeczeństwo zostanie postawione przed faktem dokonanym. Cały proces wydawania decyzji środowiskowej nie trzymał standardów europejskich i był niezgodny ze stanem faktycznym. Nie można twierdzić, że na Sarnim Stoku nie ma cennej przyrody, skoro jest. Teren zasługuje na to, by pozostał zielony, a nie by stał się betonową pustynią  – komentuje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Zatrzymania budowy kompleksu mieszkalno-hotelowego domagają się lokalne organizacje przyrodnicze: Stowarzyszenie Olszówka, Bielszczanie dla Drzew oraz mieszkańcy. Petycję skierowaną do prezydenta Bielska-Białej o wydanie odmownej decyzji dla inwestycji podpisało ponad 6 tysięcy osób. 

– Bardzo nas cieszy postanowienie SKO. Otrzymujemy mnóstwo wsparcia od zaniepokojonych mieszkańców Bielska-Białej, bo coraz więcej miejsc przyrodniczo i krajobrazowo cennych oddaje się lekką ręką pod biznesy wąskiej grupy, a nie patrzy się na dobro wszystkich mieszkańców. Obecnie Sarni Stok jest symbolem walki o zieloną przestrzeń do życia dla mieszkańców  – komentuje Jacek Zachara ze Stowarzyszenia Olszówka.

Frank Bold zaapelował do wojewody małopolskiego ws. demontażu uchwały antysmogowej

Fundacja Frank Bold przekazała wojewodzie małopolskiemu wniosek, aby skorzystał z przysługującej mu kompetencji i stwierdził nieważność zmiany uchwały antysmogowej jako sprzecznej z prawem. Przegłosowana przez sejmik zmiana odracza o prawie półtora roku (do końca kwietnia 2024 r.) termin wejścia w życie zakazu eksploatacji tzw. kopciuchów.

– Zmiana uchwały antysmogowej nie przyniesie żadnych korzyści dla społeczeństwa i samorządów. To niepotrzebne działanie, które odbije się na zdrowiu mieszkańców Małopolski, a nie poprawi sytuacji związanej z kryzysem energetycznym. Od palenia w „kopciuchach” węgla nie przybędzie, a wręcz przeciwnie – stare, nieefektywne urządzenia zużywają tego paliwa więcej – mówi Miłosz Jakubowski, radca prawny z Fundacji Frank Bold.

Fundacja wskazuje na szereg istotnych wad prawnych podjętej przez sejmik uchwały. Dotyczą one między innymi naruszenia upoważnienia ustawowego, sprzeczności z małopolskim programem ochrony powietrza, naruszenia unijnych przepisów dotyczących ochrony powietrza oraz nieprawidłowości w procesie opiniowania i konsultacji społecznych.

– Jeżeli uchwała podjęta została z istotnym naruszeniem prawa, obowiązkiem wojewody jest wydanie rozstrzygnięcia nadzorczego stwierdzającego jej nieważność. Wejście w życie uchwały może mieć znaczące, negatywne skutki dla województwa. Docierają do nas sygnały od wielu mieszkańców, którzy chcą zaskarżyć uchwałę do sądu administracyjnego. Możliwe są także pozwy cywilne ze strony mieszkańców o zadośćuczynienie za szkody wywołane życiem w smogu – dodaje Jakubowski.

Do podobnych wniosków doszedł prezydent Krakowa, który wczoraj skierował do wojewody pismo wskazujące na liczne wady prawne uchwały.

Kopalnia Turów będzie dalej niszczyć środowisko – tak zdecydował GDOŚ

Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska wydał decyzję środowiskową dla kopalni odkrywkowej Turów. Umożliwia to przyznanie koncesji na przedłużenie wydobycia węgla brunatnego przez PGE aż do 2044 roku. Decyzję wydano pomimo licznych zarzutów dotyczących negatywnego oddziaływania odkrywki na klimat, zasoby wodne i środowisko naturalne oraz pomimo sprzeciwu sąsiadujących z kopalnią mieszkańców. Organizacje ekologiczne zapowiadają złożenie skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, domagając się uchylenia decyzji i wstrzymania jej wykonalności. 

– Z uwagi na intensywne i nieodwracalne negatywne skutki oddziaływania kopalni Turów na środowisko podtrzymujemy nasze stanowisko w tej sprawie. Będziemy domagać się w sądzie uchylenia wydanej decyzji środowiskowej, która naszym zdaniem obarczona jest licznymi wadami. Musimy walczyć o każdą część środowiska, w którym żyją tysiące mieszkańców powiatu zgorzeleckiego i sąsiednich terenów, na które także wpływa działalność kopalni – komentuje Agnieszka Stupkiewicz, radczyni prawna z Fundacji Frank Bold. 

Kwestia rozbudowy kopalni Turów od lat budzi wiele kontrowersji. Podczas trwającego siedem lat postępowania organizacje pozarządowe wielokrotnie wykazywały szkodliwy wpływ odkrywki na klimat i środowisko. 

– Dalsza ekspansja tej odkrywki grozi całkowitym brakiem dostępu do wody dla miejscowej ludności. Aby spełnić wymogi unijnego prawa, którego zadaniem jest ochrona wody, Turów powinien zakończyć działalność najpóźniej w 2027 roku. Dlatego najwyższy już czas porzucić mrzonki o przedłużaniu działania kopalni i skupić się na budowaniu strategii uniezależnienia regionu i kraju od paliw kopalnych – powiedział  Tomasz Waśniewski  z Fundacji “ Rozwój Tak – Odkrywki Nie” 

Jak wskazują ekolodzy, rachunek za Turów to nie tylko dług związany z kryzysem klimatycznym i katastrofą ekologiczną, który zaciągamy względem przyszłych pokoleń, ale także miliardy złotych, które już zostały wydane z kieszeni Polek i Polaków. Polski rząd zgodził się zapłacić 45 mln euro za szkody, jakie należąca do spółki PGE odkrywka wyrządziła po czeskiej stronie granicy, zaś 68,5 mln euro z odsetkami potrącono z unijnych funduszy dla Polski w związku z niedostosowaniem się do postanowienia TSUE w sprawie czasowego wstrzymania wydobycia w kopalni.

– Przedłużenie wydobycia węgla w Turowie to także utrata przez powiat zgorzelecki setek milionów euro z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Wątpliwa, z punktu bezpieczeństwa energetycznego, wydaje się być także inwestycja w nowy blok w elektrowni Turów na którą wydano ponad 4,3 mld złotych. Blok od początku jego uruchomienia w maju ubiegłego roku zalicza długie przestoje w pracy spowodowane koniecznością przeprowadzenia licznych napraw – wylicza Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.

Tymczasem polski rząd nadal nie przedstawił adekwatnej strategii na to, jak uniezależnić Polskę od spalania paliw kopalnych. Zapowiedziana niedawno przez rząd aktualizacja strategicznego dla polskiej energetyki dokumentu, jakim jest Polityka energetyczna państwa do 2040 r. zakłada dalsze utrzymanie jednostek węglowych, a planowany udział energii ze źródeł odnawialnych jest zbyt mały.

– Wywołany obecnym kryzysem popyt na węgiel ma charakter przejściowy, a jego przyszłość jest i tak przesądzona. W związku z wojną w Ukrainie politycy chwilowo spoglądają na to paliwo nieco bardziej przychylnym okiem, ale tamtejszy konflikt prędzej czy później się skończy, a konieczność dekarbonizacji pozostanie. Nie jest przecież tak, że problem zmian klimatu został nagle unieważniony przez działania zbrojne Rosji. Dlatego, zamiast realizować długoterminowe inwestycje węglowe, rząd powinien skupić się na odblokowaniu potencjału produkcji energii ze źródeł odnawialnych, które dają gwarancję bezpieczeństwa energetycznego – komentuje Anna Meres, koordynatorka kampanii klimatycznych z Greenpeace Polska.

Frank Bold i Instrat: węgiel brunatny nie jest receptą na kryzys

W ustawie o programach wsparcia dla przedsiębiorców posłowie PiS przemycili poprawkę, zgodnie z którą do sprzedaży zostanie dopuszczony węgiel brunatny. Eksperci oceniają to działanie jako szkodliwe i  bezcelowe.

Poniżej zamieszczamy komentarz Miłosza Jakubowskiego, radcy prawnego z Frank Bold i Bernarda Swoczyny, eksperta ds. energetyki z Instratu opublikowany także przez portal Smoglab.

W ubiegły czwartek Sejm przyjął poprawkę PiS, która czasowo (do 30 kwietnia 2023 r.) zawiesza zakaz sprzedaży węgla brunatnego, kary za wprowadzanie takiego paliwa do obrotu oraz kary za łamanie uchwał antysmogowych w odniesieniu do węgla brunatnego.

Poprawka znalazła się w Ustawie o zasadach realizacji programów wsparcia przedsiębiorców w związku z sytuacją na rynku energii w latach 2022–2024 mimo negatywnej opinii sejmowych legislatorów, którzy zwrócili uwagę na to, że nie ma ona żadnego związku z przedmiotem tej ustawy. To de facto nowa inicjatywa ustawodawcza i jako taka powinna być procedowana osobno.

Wiele wskazuje na to, że przepisy – zainspirowane pomysłem ministra Jacka Sasina – zostały przygotowane w ministerstwie klimatu, a następnie zgłoszone jako poprawka poselska do ustawy traktującej o innych zagadnieniach. Tym sposobem ominięto nie tylko konsultacje społeczne, ale także sporządzenie oceny skutków regulacji. A te będą niebagatelne. Przypomnijmy, że chodzi o dopuszczenie do sprzedaży węgla brunatnego, jednego z najbardziej zanieczyszczających paliw stałych. Trudno to nazwać inaczej niż psuciem prawa. 

Wątpliwości legislatora sejmowego dotyczące trybu procedowania poprawki minister rozwoju i technologii Waldemar Buda zbywał, tłumacząc pośpiech potrzebą zapewnienia surowca do ogrzewania domów tej zimy.

Czy jednak węgiel brunatny tę potrzebę zaspokoi? Nie. Surowiec z odkrywek bełchatowskich, który według ministra Sasina miałby ogrzewać polskie domy, nie nadaje się do spalania w małych kotłach i piecach. To paliwo o bardzo wysokiej wilgotności, niskiej wartości opałowej (3 razy niższej niż tzw. ekogroszek), które wymagałoby odpowiedniego przygotowania, a przede wszystkim wysuszenia.

Kopalnie, które dotychczas nie sprzedawały go detalicznie, prawdopodobnie nie mają odpowiedniej infrastruktury niezbędnej do zorganizowania takiej operacji na dużą skalę. Surowy węgiel brunatny składa się w ponad 50 proc. z wody, bardzo ciężko jest go w ogóle rozpalić, a ze względu na niską temperaturę spalania będzie dymił niczym mokre liście i może zgasnąć przed wypaleniem. W tej chwili nie ma już możliwości wysuszenia tego węgla, ani w piwnicach, ani tym bardziej przy kopalniach.

Dodatkowo węgiel brunatny, ze względu na dużą zawartość wody, przy ujemnych temperaturach zamarza na kamień i nie da się go wtedy nawet wysypać z wagonów. To bardzo utrudnia jego transport. Kopalnie z okolic Konina używają do przewozu specjalnie podgrzewanych węglarek, praktycznie nikt inny takich nie posiada.

Przy spalaniu węgla brunatnego wydziela się bardzo dużo tlenków siarki, a po spaleniu pozostaje bardzo dużo popiołu. Aby ogrzać dom węglem brunatnym z Bełchatowa potrzeba go nawet 3-4 razy więcej niż węgla kamiennego. Węgiel brunatny, nawet przesortowany, raczej nie nadaje się też do kotłów automatycznych, bo jest zbyt miękki – może się pokruszyć i zapchać podajnik.

Obserwując kolejne, niespójne działania legislacyjne łatwo dojść do wniosku, że rząd nie ma żadnego pomysłu jak uchronić Polaków przed pogłębiającym się kryzysem energetycznym, nie doprowadzając jednocześnie do katastrofy ekologicznej. Dopuszczenie do sprzedaży węgla brunatnego to kolejne działanie, które nie rozwiąże problemu większości ludzi, za to z pewnością wygeneruje kolejne.

Obecnie ustawą zajmuje się Senat. W opublikowanej we wtorek opinii senackie biuro legislacyjne nie pozostawiło na niej suchej nitki. W odniesieniu do przepisów dotyczących sprzedaży i spalania węgla brunatnego podkreślono, że ze względu na brak związku z przedmiotem ustawy oraz pominięcie właściwego procesu legislacyjnego, są one niezgodne z Konstytucją. Ponadto wskazano, że przepisy wpływające na funkcjonowanie samorządu terytorialnego powinny być przedmiotem opinii Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.

O autorach:

Miłosz Jakubowski – radca prawny w Frank Bold. Specjalizuje się w prawie administracyjnym i prawie ochrony środowiska. Bierze udział w postępowaniach przed organami administracji i sądami, prowadzi szkolenia i warsztaty dla pracowników instytucji publicznych i organizacji społecznych, regularnie bierze udział jako ekspert w procesie legislacyjnym na poziomie lokalnym, regionalnym i krajowym. Jest autorem i współautorem kilku raportów, analiz i poradników z zakresu prawa ochrony środowiska.

Bernard Swoczyna – główny ekspert programu Energia & Klimat w Fundacji Instrat. Magister inżynier energetyki na wydziale MEiL Politechniki Warszawskiej, doktorant w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Ekspert w zakresie energetyki, odnawialnych źródeł energii, chłodnictwa, oszczędności i magazynowania energii. Do niedawna specjalista w Fundacji WWF Polska, gdzie zajmował się OZE i magazynowaniem energii. Autor licznych projektów i analiz, m.in. dla branży spożywczej, producentów elementów polimerowych i sieci handlowych.