Ruch społeczny walczy o lepszą jakość powietrza

Krakowski Alarm Smogowy (KAS) to ruch społeczny, który powstał w odpowiedzi na dramatyczną jakość powietrza w Krakowie w grudniu 2012 (od grudnia 2013 działający jako stowarzyszenie). Z biegiem czasu zaczęły wzorem tej inicjatywy powstawać inne alarmy jak: Dolnośląski Alarm Smogowy czy Podhalański Alarm Smogowy. Teraz jednoczą siły i wspólnie walczą o zmiany na poziomie krajowym, bez których samorządy mają ograniczone pole działania w zakresie ochrony powietrza. W lutym 2015 zawiązano koalicję zwaną POLSKI ALARM SMOGOWY.

Jak powstał ruch ochrony jakości powietrza? – o historii Alarmów Smogowych pisze dla Fundacji Frank Bold Magdalena Kozłowska z Krakowskiego Alarmu Smogowego.

“Od kilku lat docierały do nas informacje, że oddychamy w Krakowie najbardziej zanieczyszczonym powietrzem spośród miast europejskich. Działania miasta w zakresie likwidacji niskiej emisji wydawały nam się niewystarczające, zaś środki finansowe przeznaczona na tę walkę nieadekwatne do skali problemu. Postanowiliśmy więc wziąć sprawy w swoje ręce i rozpocząć akcje podnoszenia świadomości mieszkańców w tym temacie.

Po zapoznaniu się z odpowiednimi ekspertyzami sporządzonymi na zalecenie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego zorientowaliśmy się, że głównym źródłem smogu w Krakowie są indywidualne paleniska węglowe czyli emisja powierzchniowa. Dotychczasowe działania nie przyniosły oczekiwanego efektu poprawy jakości powietrza w skali odpowiadającym wymogom prawnym, a wykonane analizy i ekspertyzy wskazują, że tylko całkowity zakaz stosowania paliw stałych pozwoli przynieść wymagany efekt. Zdawaliśmy sobie sprawę, że tylko presja obywateli skłoni władze miasta i województwa do podjęcia efektywnych działań…

W 2013 udało nam się rozwinąć szeroki dialog pomiędzy mieszkańcami Krakowa, a władzami lokalnymi. Nasze kampanie informacyjne przyczyniły się do dużego poparcia dla podjęcia uchwały wprowadzającej zakaz stosowania paliw stałych w Krakowie, koniecznej dla poprawy jakości powietrza w mieście (zakaz ma wejść w życie we wrześniu 2018 roku). Petycję w tej sprawie podpisało 17 i pół tysiąca mieszkańców. Zaktywizowaliśmy także ludzi do konsultacji społecznych Programu Ochrony Powietrza (ok. 2500 osób). Uzyskaliśmy poparcie wielu grup społecznych (naukowych, artystycznych, lekarskich) z którymi utrzymujemy ciągłą współpracę. Udało się nam też wypracować dobre kontakty z mediami oraz władzami lokalnymi i regionalnymi – dzięki podejściu nastawionemu na dialog jesteśmy traktowani przez decydentów jako cenni partnerzy i ważny głos doradczy.

Skutkiem tych działań była współpraca KAS przy tworzeniu projektu uchwały określającej paliwa dopuszczone do stosowania w Krakowie. Ponadto, dzięki naszym staraniom w ramach Rady Miasta Krakowa, została powołana Komisja Ekologii i Ochrony Powietrza, do obrad której zaproszono przedstawicieli NGO. Działania KAS spowodowały ponad dziesięciokrotne zwiększenie budżetu na dotacje dla osób wymieniających piece na paliwa stałe na ogrzewanie ekologiczne oraz utworzenie Punktu Doradczego, gdzie można uzyskać pomoc w zakresie wymiany palenisk i dotacji na ten cel. Dzięki KAS powstał także program osłonowy dla osób ubogich.

Działania antysmogowe wybrano wydarzeniem 25-lecia w plebiscycie Gazety Wyborczej. Uczestniczyliśmy też w programowaniu funduszy strukturalnych w regionie, dzięki czemu w ramach małopolskiego RPO duże kwoty przeznaczone są na walkę z tzw. „niską emisją”. W 2014 zrealizowaliśmy 2 projekty finansowane przez WFOŚiGW w Krakowie (kampania – „Weź dotację, wymień piec” i szkolenie dla NGO odn. ochrony powietrza “Małopolska bez smogu”). Projekt KAS: tablica informująca o jakości powietrza jest realizowany w ramach Budżetu Obywatelskiego. W 2015 roku zaczęliśmy realizować projekt „INFOAIR – dostęp do informacji o zanieczyszczeniu powietrza” finansowany z funduszy EOG.

Z biegiem czasu zaczęły wzorem naszej inicjatywy powstawać inne alarmy jak: Dolnośląski Alarm Smogowy czy Podhalański Alarm Smogowy. Postanowiliśmy zjednoczyć siły i wspólnie zawalczyć o zmiany na poziomie krajowym, bez których samorządy mają ograniczone pole działania w zakresie ochrony powietrza. W lutym 2015 zawiązaliśmy koalicję zwaną POLSKI ALARM SMOGOWY (PAS). Inicjatywę współtworzą ją ruchy: Krakowski Alarm Smogowy, Podhalański Alarm Smogowy oraz Dolnośląski Alarm Smogowy. Podejmujemy działania mające na celu poprawę jakości powietrza, tak aby była ona zgodna z prawem polskim i europejskim.  Naszym głównym celem jest zmiana polskiego prawa w taki sposób, aby samorządu lokalne zostały wyposażone w realne narzędzia walki o czyste powietrze

Dlatego apelujemy o:

  • wprowadzenie, zgodnie z rekomendacją NIK, odpowiednich norm jakości dla węgla oraz minimalnych standardów emisyjnych dla nowych pieców. Spalanie niskiej jakości węgla w domowych instalacjach grzewczych powoduje bardzo wysokie emisje pyłów, substancji rakotwórczych i mutagennych oraz metali ciężkich. Zmiany te powinny iść w parze z przyjęciem programu osłonowego dla najuboższych oraz skutecznego systemu kontroli, który wyeliminuje proceder spalania odpadów w piecach domowych;
  • umożliwienie samorządom skutecznych działań dla poprawy jakości powietrza. W miejscowościach borykających się ze szczególnym zanieczyszczeniem powietrza władze lokalne i regionalne powinny móc określać standardy dla wszystkich instalacji grzewczych funkcjonujących na ich obszarze;
  • wyposażenie władz lokalnych w narzędzia dzięki którym będą mogły regulować przepływ komunikacji samochodowej przez centralne rejony miast.

W tym celu wystosowaliśmy petycję online, którą do tej pory podpisało ponad 10 000 osób (http://polskialarmsmogowy.pl)

PAS zwrócił  się też z prośbą do NIK o przeprowadzenie kontroli w Ministerstwie Gospodarki, tak aby ostateczny kształt norm odzwierciedlał pilną potrzebę poprawy jakości powietrza w Polsce – kraju o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu w całej Unii Europejskiej. Prośba ta została rozpatrzona pozytywnie.

Postulaty PAS promuje także „Gazeta Wyborcza”, która zorganizowała ogólnopolską akcję „Oddychać po ludzku”.

Więcej informacji o aktualnej działalności na:

http://krakowskialarmsmogowy.pl

https://www.facebook.com/KrakowskiAlarmSmogowy

http://polskialarmsmogowy.pl

“Magdalena Kozłowska, KAS

Kontrola finansowania partii politycznych

Wbrew ostatnim kłopotom w Państwowej Komisji Wyborczej, okazuje się, że system kontroli sprawowanej przez PKW nad wyborami oraz finansami partii politycznych jest w Polsce na całkiem wysokim poziomie, przynajmniej w porównaniu z innymi krajami. W marcu 2015 r. Frank Bold Society, we współpracy z Fundacją Frank Bold oraz Slovak Governance Institute, opublikował – w ramach realizacji projektu Inviting stakeholders to the process of monitoring anti-corruption legislation and policies in Poland, Czech Republic and Slovakia, finansowanego ze źródeł DG HOME Komisji Europejskiej – raport pt. Kontrola financování stran. Porovnání dohledových institucí ve vybraných evropských státech (Kontrola finansowania partii politycznych. Porównanie instytucji nadzorczych w wybranych krajach europejskich).

W raporcie tym opisano rozwiązania legislacyjne dotyczące nadzoru nad finansowaniem partii politycznych w Polsce, Wielkiej Brytanii, Portugalii, Francji, Włoszech, Norwegii, Estonii, Czechach oraz na Słowacji.

W czterech pierwszych rozdziałach raportu opisano organizację systemu nadzoru, ze szczególnym uwzględnieniem natury poszczególnych organów nadzorczych (w tym takie informacje jak skład organu, wymagane od jego członków kwalifikacje, kadencyjność), rodzaje sankcji wymierzanych za łamanie przez partie polityczne prawa (wraz z przedstawieniem konkretnych przykładów z praktyki polskiej Państwowej Komisji Wyborczej), sposób wyboru niezależnych audytorów, badających sprawozdania finansowe partii politycznych (którymi w polskim przypadku są biegli rewidenci) oraz inne kwestie związane z przejrzystością nadzoru nad finansami partii politycznych i publicznym dostępem do tych informacji. Wskazano również, że tylko w 5 krajach członkowskich Unii Europejskiej nie istnieje organ nadzorujący finansowanie partii politycznych (Czechy, Niemcy, Dania, Holandia i Belgia).

W rozdziale piątym opisano część zidentyfikowanych w poszczególnych krajach problemów, wśród których warto wspomnieć o braku pełnej niezależności organów nadzorczych od polityków (co na szczęście nie dotyczy polskiej PKW), brakach kadrowych i finansowych, braku kontroli proaktywnej czy też braku kontroli wydatków z funduszy pozyskiwanych od osób prywatnych, niewystarczająco skutecznej współpracy między organami nadzorczymi i innymi organami państwa (np. izbami kontroli, organami podatkowymi, organami ścigania), a także nieprzystającym do współczesnych możliwości technicznych systemie publikacji wyników kontroli i innych danych, uzyskiwanych przez organy nadzorcze (które to problemy dotyczą także sytuacji w Polsce).

W odniesieniu do wskazanych problemów w raporcie przedstawiono szereg ogólnych rekomendacji – które powinny być dostosowane przez każde z badanych państw do ich systemów prawnych – wśród których należy wskazać wprowadzenie pełnej niezależności politycznej organów nadzorujących finansowanie partii politycznych, wyposażenie tych organów w wystarczające środki finansowe, kadrowe oraz odpowiednie instrumenty prawne, by sprawowane przez nie kontrole była jak najbardziej efektywna, wprowadzenie proporcjonalnych i skutecznie odstraszających sankcji za łamanie prawa, a także stworzenie nowoczesnego i transparentnego systemu publikowania uzyskiwanych przez organy nadzorcze informacji.

W ramach prac nad raportem wykorzystano ustawodawstwo poszczególnych krajów, wraz z odpowiednimi raportami ewaluacyjnymi przygotowanymi przez działającą w ramach Rady Europy Grupę Państw Przeciwko Korupcji (GRECO), a także dane publikowane przez poszczególne organy nadzorujące finansowanie partii politycznych i inne instytucje krajowe.

Raport został uzupełniony tabelą, w której porównano wszystkie najważniejsze elementy systemu nadzoru nad finansowaniem partii politycznych w poszczególnych krajach.

Tekst raportu (w języku czeskim) można pobrać tutaj.

flag_yellow_highPublikacja współfinansowana przez Program Unii Europejskiej: Prevention of and Fight against Crime. Dokument wyraża opinie jedynie jego autora,
Komisja nie ponosi odpowiedzialności z tytułu jakiegokolwiek wykorzystania zawartych w nim informacji.

Kłopoty z ustawą o odnawialnych źródłach energii

Zgodnie z informacjami publikowanymi przez Urząd Regulacji Energetyki (URE) w 2014 r. do czasu przyjęcia nowej ustawy OZE, było zarejestrowanych w Polsce 200 prosumentów (producent i jednocześnie sprzedawca energii). Dla porównania, obecnie w Niemczech funkcjonuje 2 mln prosumentów pozyskujących energię elektryczną głównie z instalacji fotowoltaicznych, a łączna moc OZE wynosi ok. 36 GW. Ogromne dysproporcje w ilości zainstalowanych mocy wynikają m.in. z kilkuletnich opóźnień w przyjęciu ustawy regulującej funkcjonowanie rynku energii odnawialnej oraz braku odpowiedniego systemu wsparcia dla projektów odnawialnych źródeł energii w Polsce.

Nowa ustawa o odnawialnych źródłach energii (z dn. 16.01.2015) była długo oczekiwanym aktem prawnym, nie tylko przez planujących inwestycje w mikroinstalacje, ale również przez znaczną część opinii społecznej sprzeciwiającej się oligopolowi cenowemu państwowych spółek energetycznych. Ustawa znacząco wpływa na szersze wykorzystanie i produkowanie energii ze źródeł odnawialnych, wprowadzając wsparcie finansowe dla nowo powstałych instalacji OZE. Jednym z najbardziej istotnych narzędzi finansowych, wprowadzonych przez nową ustawę są taryfy gwarantowane.

Obecny system wsparcia opiera się na systemie tzw. zielonych certyfikatów, sposobem organizacji preferującym dużym producentów. Zapisy ustawy o OZE wprowadzają natomiast system mieszany, częściowo oparty na systemie taryf gwarantowanych „feed tarifs”, a częściowo na systemie zielonych certyfikatów. Operator sieci energetycznej jest z urzędu zobowiązany do zakupu energii elektrycznej lub paliw gazowych wytworzonych w mikroinstalacji o mocy do 3 kW, wykorzystującej różne odnawialne źródła energii po określonej, stałej w okresie 15 lat, cenie (tylko dla pierwszych 300 MW – w skali kraju):

  1. hydroenergia – 0,75 zł za 1 kWh
  2. energia wiatru – 0,75 zł za 1 kWh
  3. energia promieniowania słonecznego – 0,75 zł za 1 kWh

Dla mikroinstalacji o mocy powyżej 3 kW do 10 kW przewidziano natomiast następujące taryfy gwarantowane (tylko dla pierwszych 500 MW – w skali kraju):

  1. biogaz rolniczy – 0, 70 zł za 1 kWh
  2. biogaz pozyskany z surowców pochodzących ze składowisk odpadów – 0,55 zł za 1 kWh
  3. biogaz pozyskany z surowców pochodzących z oczyszczalni ścieków 0,45 zł za 1 kWh;
  4. hydroenergia – 0,65 zł za 1 kWh
  5. energia wiatru – 0,65 zł za 1 kWh
  6. energia promieniowania słonecznego – 0,65 zł za 1 kWh

Oprócz taryf gwarantowanych wprowadzonych wspomnianą ustawą, prosumenci mają do dyspozycji inne formy wsparcia proponowane przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Właściciele mikroinstalacji  mogą skorzystać z programu „Prosument” oferującego wsparcie finansowe od 20-40% kosztów inwestycyjnych lub preferencyjnych kredytów bankowych. Jednak, zgodnie z interpretacją nowej ustawy OZE, inwestor musi wybrać określoną formę wsparcia i nie może łączyć różnych  instrumentów finansowych przy realizacji jednego projektu (np. wsparcia z programu Prosument z taryfami gwarantowanymi).

Na podstawie różnych szacunków, wydaje się, że inwestycja w mikroinstalacje zasilane odnawialnymi źródłami energii, jest opłacalna, jakkolwiek nie należy oczekiwać zwrotu przed upływem 8-12 lat (w zależności od przyjętych szacunków i cen energii). Nasuwa się zatem pytanie czy obecnie uchwalone przepisy i uruchomione od 1 stycznia 2016 r. wsparcie dla inwestorów, będą wystarczające aby w perspektywie kilku lub kilkudziesięciu lat móc pochwalić się takim stanem mocy OZE jak np. wspomniane Niemcy czy Wielka Brytania, czy może będą to działania mało atrakcyjne dla rynku aby w znaczącym stopniu wpłynąć na wzrost  liczby przydomowych instalacji OZE.

Po ponad trzyletnim oczekiwaniu na ustawę OZE, okazuje się jednak, że zawiera ona wiele błędów i niejasności. W przyjętej przez Sejm ustawie brakuje wyjaśnienia wielu istotnych kwestii, m.in. czy stała cena jednostkowa zakupu energii z mikroinstalacji przysługuje za nadwyżkę energii czy za całą wytworzoną energię w mikroinstalacji? Czy po przekroczeniu progu 300 MW dla instalacji o mocy do 3 kW oraz 500 MW dla instalacji pow. 3 do 10 kW stała cena jednostkowa zakupu energii z mikroinstalacji wskazana w art. 41 ust. 10 lub 15 przestaje obowiązywać dla wszystkich mikroinstalacji czy tylko dla nowych, które powstały po przekroczeniu ww. progu mocowego? W jakim trybie odbywa się monitorowanie ww. progów mocowych i jaki podmiot jest za nie odpowiedzialny? Ponadto błędem nowej ustawy jest również brak odpowiednich regulacji w zakresie nadzoru i egzekucji przepisów dotyczących odsprzedaży energii do danego operatora. W ustawie jest zapis o obowiązku odkupienia nadprodukowanej energii od jej wytwórcy, ale URE nie ma żadnych instrumentów prawnych, by zmusić operatora do tego działania. To oznacza, że prosument może zostać z nadmiarem energii bez możliwości się jej wyzbycia.

Te i inne problemy interpretacyjne nowej ustawy OZE maja zostać rozstrzygnięte poprzez nowelizację ustawy, która niecały miesiąc po podspisaniu przez Prezydenta RP trafia z powrotem do Sejmu.

Chcesz dowiedzieć się więcej, napisz: krakow@frankbold.pl

NSA: plan zagospodarowania przestrzennego województwa może naruszać interes prawny gminy

25 lutego 2015 roku Naczelny Sąd Administracyjny wydał długo oczekiwany wyrok w sprawie skargi gminy Gubin na uchwałę Sejmiku Województwa Lubuskiego w przedmiocie zmiany planu zagospodarowania przestrzennego województwa. Co prawda NSA oddalił skargę kasacyjną gminy, jednakże w uzasadnieniu wyroku zawarł szereg argumentów korzystnych dla strony skarżącej, które będzie można z powodzeniem wykorzystać w przyszłych sporach pomiędzy gminami a organami województwa. Przyznał, iż plan zagospodarowania przestrzennego województwa może naruszać jej interes prawny, czyli gmina będzie mogła go zaskarżyć.

Postępowanie toczy się od stycznia 2013 roku, kiedy to gmina Gubin zaskarżyła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Gorzowie Wielkopolskim uchwałę Sejmiku Województwa Lubuskiego w przedmiocie zmiany planu zagospodarowania przestrzennego województwa,  którą wprowadzono do planu zapisy związane z budową na terenie gminy Gubin i gmin ościennych kopalni odkrywkowej węgla brunatnego.

WSA

20 marca 2013 roku sąd pierwszej instancji wydał wyrok (sygn. II SA/Go 154/13 – zainteresowani mogą zapoznać się z pełną treścią orzeczenia na stronie http://orzeczenia.nsa.gov.pl) oddalający skargę gminy wskazując, że nie wykazała ona naruszenia swojego interesu prawnego przez uchwałę Sejmiku.

Zdaniem WSA związanie organów gminy postanowieniami planu uchwalonego przez sejmik województwa nie jest typowym stosunkiem administracyjnoprawnym i nie można z takiej relacji pomiędzy organami wywodzić naruszenia interesu prawnego. Twierdzi on, iż w żadnym wypadku, postanowienia planu wojewódzkiego nie mogą naruszać interesu prawnego gminy a zatem, zgodnie z obowiązującymi przepisami, nie może ona planu skutecznie zaskarżyć.

NSA

Interpretacja obowiązujących w tym zakresie przepisów zastosowana przez NSA jest znacznie korzystniejsza dla gminy. Sąd podzielił stanowisko gminy, że zaskarżona uchwała dotyczy jej interesu prawnego a następnie podjął rozważania, czy interes ten został naruszony (zgodnie z art. 91 ust 1 ustawy o samorządzie województwa do zaskarżenia uchwały organu województwa konieczne jest wykazanie naruszenia interesu prawnego skarżącego). Zdaniem NSA plan zagospodarowania przestrzennego województwa nie jest aktem prawa miejscowego, jednak może on wpływać na kształt aktów planistycznych podejmowanych przez gminę, dlatego też nie można z góry wykluczyć, że postanowienia tego planu naruszają uprawnienia planistyczne gminy.

NSA podkreślił, że kwestia czy plan zagospodarowania przestrzennego województwa narusza interes prawny lub uprawnienie określonego podmiotu (gminy) wymaga w każdej sprawie wnikliwej oceny, która powinna uwzględnić skutki uchwalenia planu zagospodarowania przestrzennego województwa, w szczególności w jaki sposób oddziałuje on na sytuację prawną tego podmiotu.

W omawianej sprawie Sąd ustalił, że zapisy Planu Zagospodarowania Przestrzennego Województwa Lubuskiego wprowadzone zaskarżoną uchwałą Sejmiku są zbyt ogólne, aby mogły prowadzić do budowy kopalni odkrywkowej (nie ma w nim wpisanej inwestycji celu publicznego czyli kopalni węgla brunatnego), a zatem w tym konkretnym przypadku nie doszło do naruszenia interesu prawnego gminy. Jednocześnie jednak NSA potwierdził, wbrew argumentacji sądu pierwszej instancji, że naruszenie interesu prawnego gminy przez plan zagospodarowania przestrzennego województwa jest możliwe, gdy jego postanowienia naruszają uprawnienia gminy do samodzielnego kształtowania polityki przestrzennej.

Chcesz wiedzieć więcej, napisz: krakow@frankbold.pl

Zarządzenie zastępcze w prawie geologicznym i górniczym – przykład nieprzemyślanej, niejednoznacznej regulacji oraz jej konsekwencje

Czym jest zarządzenie zastępcze?

Zarządzenie jest aktem nadzorczym, za pomocą którego wojewoda może ingerować w kompetencje planistyczne gminy, gdy ta nie dopełni spoczywającego na niej obowiązku wprowadzenia do studium obszarów udokumentowanych złóż kopalin. Gmina powinna zrobić to w terminie 2 lat od dnia zatwierdzenia dokumentacji geologicznej a w przypadku złóż udokumentowanych przed wejściem w życie ustawy – w terminie 2 lat od daty wejścia w życie, tj. od 1 stycznia 2012 r. Jeżeli gmina nie dopełni tego obowiązku we wskazanym terminie, właściwy wojewoda wprowadza obszar udokumentowanego złoża kopaliny do studium, wydając w tej sprawie zarządzenie zastępcze. Kosztami wprowadzenia zmian do studium obciążona zostaje gmina. Należy podkreślić, że nie jest to uprawnienie, a obowiązek wojewody, któremu za zwłokę w wydaniu zarządzenia w pewnych wypadkach grozi kara.

Tryb wprowadzania zmian do studium przez wojewodę.

Zagadnieniem budzącym najwięcej kontrowersji jest tryb, w jakim wojewoda wprowadza zmiany do studium. Według jednego z poglądów wojewoda niejako przejmuje na siebie kompetencje planistyczne gminy i działa w jej zastępstwie. Cała procedura powinna zatem przebiegać zgodnie z ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (u.p.z.p.), a zarządzenia wojewody zastępować mają uchwały rady gminy. Postępowanie takie jest kosztowne i długotrwałe, ale gwarantuje społeczności lokalnej możliwość aktywnego w nim udziału.

Z drugiej strony wojewoda może wydać zarządzenie niejako bez ostrzeżenia, bez uprzedniego zawiadomienia gminy o swoich zamiarach i wezwania jej do podjęcia wymaganych prawem działań. Pojawia się zatem pytanie, czy nie jest to zbyt krzywdzące dla gminy. Co więcej takie rozwiązanie wydaje się stać w sprzeczności z prawem, ponieważ art. 96 i 208 p.g.g. nie zawierają odesłania do u.p.z.p. a jedynie do odpowiedniego stosowania przepisów ustawy o samorządzie gminnym (u.s.g.).  Ta druga ustawa daje wojewodzie prawo wydawania zarządzeń zastępczych, ale w sprawach zupełnie niezwiązanych z planowaniem przestrzennym (w sprawach personalnych, patrz art. 98a u.s.g.).

Stosowanie przepisów, które odnoszą się do kompletnie innej kwestii nastręcza poważne trudności, np. u.s.g. nakłada na wojewodę obowiązek wezwania gminy do podjęcia odpowiedniego aktu w terminie 30 dni. Dopiero po bezskutecznym upływie tego terminu wojewoda ma prawo wydać zarządzenie zastępcze. Jednakże gmina nie jest w stanie w ciągu 30 dni przeprowadzić postępowania w sprawie zmiany studium, dlatego wyznaczenie jej tak krótkiego terminu jest pozbawione sensu. Ponadto w tej procedurze nie ma miejsca na jakikolwiek udział społeczny.

O zamieszaniu jakie zapanowało w urzędach wojewódzkich najlepiej świadczy fakt, że Wojewoda Lubuski w 2014 r. zapoczątkował procedurę wprowadzenia obszarów złóż do studiów gmin Gubin, Brody i Bytom Odrzański stosując odpowiednio procedurę z u.p.z.p., tj. wydając najpierw zarządzenie zastępcze w sprawie przystąpienia do zmiany studium (odpowiednik uchwały rady gminy wszczynającej procedurę planistyczną), podczas gdy Wojewoda Śląski podejmując te same działania w sprawie gminy Łazy wprost zastosował przepisy u.s.g., tj. wezwał gminę do zmiany studium w terminie 30 dni, a następnie wprowadził złoża do studium wydając w tej sprawie jedno zarządzenie zastępcze.

Co więcej, zarządzenie  zastępcze Wojewody Lubuskiego zostało zaskarżone do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gorzowie Wielkopolskim, który rozpatrując skargę w ogóle nie dostrzegł problemu i nie analizował czy wybrana przez wojewodę procedura ma oparcie w prawie. Wyrokiem z dn. 04.02.2015 r., sygn. II SA/Go 340/14 WSA oddalił skargę, obecnie Fundacja Frank Bold przygotowuje w tej precedensowej sprawie skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wyrok NSA powinien rzucić światło na omawianą kwestię, ale nie należy się go spodziewać wcześniej, niż za półtora roku.

Jakie zmiany może wprowadzić wojewoda zarządzeniem zastępczym?

Należy podkreślić, że wojewoda wydając zarządzenie zastępcze przewidziane przepisami p.g.g. może zmienić studium jedynie w części dotyczącej uwarunkowań. Pod żadnym pozorem nie może ingerować w kierunki zagospodarowania przestrzennego gminy.

W kompetencji wojewody leży zatem wprowadzenie do studium informacji o udokumentowanym (a więc obiektywnie istniejącym) złożu kopaliny, nie może on jednak narzucić gminie sposobu zagospodarowania danego obszaru, tj. np. eksploatacji złóż. Określanie kierunków zagospodarowania pozostaje wyłącznie w rękach władz gminy. Nie można jednak wykluczyć, że niektórzy wojewodowie, działając na zlecenie władz centralnych, będą próbowali ingerować we władztwo planistyczne gminy w większym stopniu, niż pozwalają na to przepisy prawa.

Podsumowanie

Zgodnie z u.p.z.p. wyłączną kompetencję do uchwalania studium i planów miejscowych posiada rada gminy. Możliwość wkraczania w te kompetencje przez inne organy, a w szczególności organy administracji rządowej, powinna być bardzo ograniczona. Przepisy dające wojewodom prawo ingerencji we władztwo planistyczne gminy powinny być sformułowane w sposób jednoznaczny, nie pozostawiający cienia wątpliwości co do trybu wprowadzania i zakresu tej ingerencji. Tymczasem art. 96 i 208 p.g.g. zostały przez ustawodawcę sformułowane w sposób niejednoznaczny, niekompletny i niezrozumiały. Skutkiem tego są konflikty, spory sądowe, zamieszanie w urzędach i ostatecznym rozrachunku – marnowanie środków publicznych.

Osoby szerzej zainteresowane sprawą zapraszamy do zapoznania się z treścią zarządzeń zastępczych Wojewody Lubuskiego – LINK oraz Wojewody Śląskiego – LINK , jak również z treścią wyroku WSA w Gorzowie Wielkopolskim z dn. 04.02.2015 r., sygn. II SA/Go 340/14 na stronie http://orzeczenia.nsa.gov.pl/.

Idzie nowe – zmiany w postępowaniu przed sądami administracyjnymi.

W ostatnich tygodniach uchwalony został projekt zmian w działaniu sądów administracyjnych, zaproponowany przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Wprowadza on szereg ułatwień, dość reformatorskich w stosunku do dotychczasowej praktyki.

Przy uwzględnianiu skargi na decyzję lub postanowienie, Wojewódzkie Sądy Administracyjne będą mogły zobowiązać organ do wydania w określonym terminie decyzji lub postanowienia, wskazując sposób załatwienia sprawy lub jej rozstrzygnięcie.

Oznacza to, iż sąd będzie mógł narzucić sposób rozstrzygnięcia sprawy. Do tej pory wskazywał jak interpretować przepisy, ale teraz może wskazać, w sposób wiążący, jak sprawę należy rozstrzygnąć. Ponadto, jeśli organ nie zawiadomi sądu o podjętej, poleconej mu decyzji, sąd może nawet wymierzyć organowi grzywnę. Jeśli organ w ogóle nie wyda takiej decyzji, strona może wnieść do WSA skargę, żądając wydania orzeczenia zastępującego decyzję organu (jeżeli pozwalają na to okoliczności sprawy). Podobnie, w takiej sytuacji będzie mogła zostać organowi wymierzona kara na rzecz skarżącego.

Są to znaczące zmiany, w stosunku do obecnej sytuacji, w której WSA odsyła sprawę do ponownego rozpatrzenia przez organ, w oparciu o przesłanki proceduralne. Nowe przepisy będą wymagały od Sądu, przynajmniej w niektórych przypadkach, rozstrzygnięć merytorycznych, wskazujących sposób załatwienia sprawy. Skarżący może więc liczyć na przyśpieszenie postępowań i ma dostęp do większej ilości narzędzi prawnych.

Nowelizacja przyśpiesza orzekanie sądów administracyjnych także przez poszerzenie katalogu spraw rozpatrywanych w postepowaniu uproszczonym. Od tej pory, takim postępowaniem, które rozpoznaje się na posiedzeniach niejawnych, w składzie trzech sędziów, rozstrzygane będą mogły być sprawy skarg na postanowienia, bezczynność lub przewlekłość postępowań – jedne z najczęstszych skarg składanych przez lokalne organizacje czy aktywnych obywateli.

To tylko kilka przykładowych zmian, które powinny wpłynąć na tempo działań organizacji monitorujących lokalne inwestycje, itp, skracając czas oczekiwania na rozstrzygnięcia sądowe. Praktyka pokaże jak podejdą do tego sądy i w jakim zakresie będą korzystać z nowych regulacji.

Konsultacje w sprawach prawnych oferuje także Poradnia Prawna Fundacji Frank Bold: poradniaprawna@frankbold.pl

Państwo nie chce udziału społeczeństwa w procedurach środowiskowych

Zapraszamy do lektury newslettera naszej organizacji. Po kliknięciu w link otworzy się nowe okno w przeglądarce z tekstem pierwszego numeru w 2015 roku.

Zachęcamy także do dodania adresu email do naszej bazy. Ułatwi to nam dystrybucję newslettera bezpośrednio do Państwa skrzynki odbiorczej.

Newsletter 1/2015

Czy to już koniec walki „Stowarzyszenia na rzecz Ochrony i Rozwoju Dębnik” o Zakrzówek?

Zakrzówek to dawny kamieniołom, który został zalany wodą. Wokół niego występują twory skalne, które są gratką dla amatorów wspinaczki oraz rozległe tereny zielone – miejsce spacerów, rowerowych wycieczek i pikników. W lipcu tego roku Rada Miasta Krakowa uchwaliła miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego Rejon Św. Jacka – Twardowskiego, który dopuszcza zabudowę pomiędzy ulicami Wyłom a Św. Jacka, w bliskim sąsiedztwie Zakrzówka. W tej sprawie, już od kilku lat, protestuje Stowarzyszenie na Rzecz Ochrony i Rozwoju Dębnik, które chce chronić ten teren przed zabudową: http://www.zielony.org.pl/ – link do strony Stowarzyszenia.

Stowarzyszenie, jako organizacja społeczna, miała niestety ograniczone pole działania, jeśli chodzi o wykorzystanie instrumentów prawnych mogących zmienić uchwałę lub zablokować jej przyjęcie. Podstawowymi uprawnieniami Stowarzyszenia było – tak, jak pozostałych zainteresowanych podmiotów – składanie uwag i wniosków do planu – komentuje Tomasz Włodarski – przedstawiciel Fundacji Frank Bold, która wsparła prawnie starania Stowarzyszenia.

Pomoc prawna dla stowarzyszeń i grup lokalnych, wstępujących w polemikę z organami władzy, jest konieczna. Audyt procedury pod kątem błędów formalnych czy opiniowanie sposobu ustalenia wskaźnika terenu powierzchni biologicznie czynnej wzmocniło pozycję strony społecznej. Poza tym, Fundacja recenzowała przygotowany przez Stowarzyszenie projekt utworzenia na Zakrzówku zespołu przyrodniczo – krajobrazowego, a także możliwość ustanowienia przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Krakowie strefy ochronnej ostoi Gniewosza plamistego. Obydwa te działania mogłyby uniemożliwić zabudowę, mimo korzystnych dla potencjalnych inwestorów rozwiązań przyjętych w planie. Dodatkowo, Fundacja zajęła stanowisko w sprawie konieczności wypłaty odszkodowań w sytuacji, gdyby strefa ochronna Gniewosza została utworzona.

Postępowania w sprawie ustanowienia zespołu przyrodniczo – krajobrazowego na Zakrzówku, jak i w sprawie ustanowienia strefy ochronnej gatunku dla Gniewosza są obecnie w toku. Daje to nadzieję na to, że Zakrzówek zostanie mimo wszystko ocalony. W świetle doniesień medialnych na temat smogu w Krakowie i pogarszającego się stanu powietrza, walka o Zakrzówek  nabiera niezwykle istotnego znaczenia. Coraz częściej słychać głosy, że problem zanieczyszczenia powietrza w mieście wynika nie tylko z niskiej emisji i brakujących odcinków obwodnicy autostradowej, ale także z zabudowywania korytarzy powietrznych, które przewietrzają miasto. Teren Zakrzówka jest tymczasem jednym z największych otwartych terenów zielonych w mieście.

Aktywność Stowarzyszenia w sprawie Zakrzówka to pozytywny przykład działalności organizacji społecznej, która reprezentuje interes społeczny Krakowian. W przypadkach takich, jak ten, Fundacja świadczy bezpłatną pomoc prawną – podkreśla Tomasz Włodarski.

*Fundacja Frank Bold – to organizacja pozarządowa, założona w 2012 r. w Krakowie przez czeskie stowarzyszenie Frank Bold Society. Zajmuje się poradnictwem prawnym z zakresu prawa ochrony środowiska, prawa administracyjnego i budowlanego. Darmowe poradnictwo prawne dostępne jest w sprawach interesu publicznego. Poza tym, Fundacja prowadzi też działania monitorujące aktywność organów publicznych oraz efektywność wdrażania mechanizmów antykorupcyjnych do polskiego prawa. Więcej informacji na temat działalności Fundacji i możliwości uzyskania darmowej pomocy prawnej dostępne na stronie Fundacji http://www.frankbold.pl/

Tomasz Włodarski, dyrektor, Fundacja Frank Bold, tomasz.wlodarski@frankbold.org, 606801829

ivfNiniejszy artykuł powstał dzięki środkom z  grantu sfinansowanego przez Międzynarodowy Fundusz Wyszechradzki. Projekt został zrealizowany w partnerstwie z organizacjami: Justice and Environment (partner wiodący), Via Iuris, Environmental Management and Law Association i Frank Bold Society.