Czy gmina może skutecznie walczyć z nielegalnym spalaniem odpadów?

Spalanie odpadów w nieprzystosowanych do tego domowych piecach grzewczych oraz bezpośrednio na posesjach to bardzo poważny problem, z którym boryka się większość gmin w Polsce. Podczas spalania w niskich temperaturach najpowszechniejszych odpadów wykonanych z tworzyw sztucznych, tj. plastikowych opakowań oraz butelek PET, do powietrza dostaje się ogromna ilość bardzo szkodliwych substancji, takich jak furany, dioksyny, metale ciężkie  i wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne. Co prawda świadomość społeczna w tym zakresie szybko wzrasta, szczególnie w większych miastach, to podejmowanie działań wyłącznie w odpowiedzi na indywidualne interwencje mieszkańców nie jest wystarczającą formą zwalczania tego zjawiska. Na szczęście, w oparciu o przepisy ustawy Prawo ochrony środowiska (dalej p.o.ś.), właściwe organy mogą z urzędu dokonywać kontroli przestrzegania przepisów o ochronie środowiska, w tym przepisów zakazujących spalania odpadów.

Na wstępie należy zaznaczyć, że spalanie odpadów poza miejscami do tego przeznaczonymi jest, na mocy art. 191 ustawy o odpadach (dalej u.o.), wykroczeniem zagrożonym karą grzywny do 5 000 zł. Dozwolone jest jedynie spalanie pozostałości roślinnych (art. 31 ust. 7 u.o.).

Na podstawie art. 379 p.o.ś. marszałek województwa, starosta oraz wójt (burmistrz, prezydent miasta), jak również działająca z upoważnienia wójta straż gminna, może dokonywać kontroli palenisk, przy czym do wszczęcia kontroli nie jest konieczne jakiekolwiek wezwanie lub zawiadomienie. Kontroli można dokonywać przez całą dobę w nieruchomościach, w których prowadzona jest działalność gospodarcza, zaś w domach prywatnych w godzinach 6-22. Odmowa wpuszczenia funkcjonariuszy na teren nieruchomości stanowi przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 3 (art. 225 Kodeksu karnego).

Najczęściej kontroli takich dokonują funkcjonariusze straży gminnej (miejskiej), którzy w przypadku stwierdzenia popełnienia wykroczenia mogą ukarać sprawcę mandatem w wysokości do 500 zł lub wystąpić z wnioskiem o ukaranie do właściwego sądu rejonowego. Strażnicy mogą również pobrać próbkę popiołu z paleniska do badania laboratoryjnego, którego wyniki stanowią podstawę do wystąpienia z wnioskiem o ukaranie. Sąd może skazać obwinionego na grzywnę w pełnej wysokości, tj. do 5 000 zł, jak również obciążyć go kosztami postępowania.

Niestety przeszkodę dla wielu gmin stanowi bariera finansowa. Co prawda wpływy z mandatów nałożonych przez staż gminną w całości wpływają do budżetu gminy, to środki uzyskane z grzywien wymierzonych przez sądy trafiają do Skarbu Państwa. Wobec tego gminy, zamiast kierować sprawy do sądu, gdzie sprawcom mogłyby zostać wymierzone dotkliwe i odstraszające kary, wolą karać ich stosunkowo niskimi mandatami.

W walce z nielegalnym spalaniem odpadów najważniejsze jest informowanie i uświadamianie społeczeństwa o zagrożeniach, jakie wiążą się z tym procederem. Jednocześnie jednak regularne, częste kontrole, przeprowadzane na dużą skalę przez funkcjonariuszy straży gminnej, mogą przekonać do przestrzegania przepisów tych, których nie przekonują argumenty o ochronie środowiska i zdrowia publicznego. Do rozważenia jest zmiana przepisów wprowadzająca, na wzór niektórych państw europejskich, rutynowe kontrole składu chemicznego spalin lub próbek pobieranych z kominów, przeprowadzane przez rzemiosło kominiarskie.

Miłosz Jakubowski, Fundacja Frank Bold

Ruch społeczny walczy o lepszą jakość powietrza

Krakowski Alarm Smogowy (KAS) to ruch społeczny, który powstał w odpowiedzi na dramatyczną jakość powietrza w Krakowie w grudniu 2012 (od grudnia 2013 działający jako stowarzyszenie). Z biegiem czasu zaczęły wzorem tej inicjatywy powstawać inne alarmy jak: Dolnośląski Alarm Smogowy czy Podhalański Alarm Smogowy. Teraz jednoczą siły i wspólnie walczą o zmiany na poziomie krajowym, bez których samorządy mają ograniczone pole działania w zakresie ochrony powietrza. W lutym 2015 zawiązano koalicję zwaną POLSKI ALARM SMOGOWY.

Jak powstał ruch ochrony jakości powietrza? – o historii Alarmów Smogowych pisze dla Fundacji Frank Bold Magdalena Kozłowska z Krakowskiego Alarmu Smogowego.

“Od kilku lat docierały do nas informacje, że oddychamy w Krakowie najbardziej zanieczyszczonym powietrzem spośród miast europejskich. Działania miasta w zakresie likwidacji niskiej emisji wydawały nam się niewystarczające, zaś środki finansowe przeznaczona na tę walkę nieadekwatne do skali problemu. Postanowiliśmy więc wziąć sprawy w swoje ręce i rozpocząć akcje podnoszenia świadomości mieszkańców w tym temacie.

Po zapoznaniu się z odpowiednimi ekspertyzami sporządzonymi na zalecenie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego zorientowaliśmy się, że głównym źródłem smogu w Krakowie są indywidualne paleniska węglowe czyli emisja powierzchniowa. Dotychczasowe działania nie przyniosły oczekiwanego efektu poprawy jakości powietrza w skali odpowiadającym wymogom prawnym, a wykonane analizy i ekspertyzy wskazują, że tylko całkowity zakaz stosowania paliw stałych pozwoli przynieść wymagany efekt. Zdawaliśmy sobie sprawę, że tylko presja obywateli skłoni władze miasta i województwa do podjęcia efektywnych działań…

W 2013 udało nam się rozwinąć szeroki dialog pomiędzy mieszkańcami Krakowa, a władzami lokalnymi. Nasze kampanie informacyjne przyczyniły się do dużego poparcia dla podjęcia uchwały wprowadzającej zakaz stosowania paliw stałych w Krakowie, koniecznej dla poprawy jakości powietrza w mieście (zakaz ma wejść w życie we wrześniu 2018 roku). Petycję w tej sprawie podpisało 17 i pół tysiąca mieszkańców. Zaktywizowaliśmy także ludzi do konsultacji społecznych Programu Ochrony Powietrza (ok. 2500 osób). Uzyskaliśmy poparcie wielu grup społecznych (naukowych, artystycznych, lekarskich) z którymi utrzymujemy ciągłą współpracę. Udało się nam też wypracować dobre kontakty z mediami oraz władzami lokalnymi i regionalnymi – dzięki podejściu nastawionemu na dialog jesteśmy traktowani przez decydentów jako cenni partnerzy i ważny głos doradczy.

Skutkiem tych działań była współpraca KAS przy tworzeniu projektu uchwały określającej paliwa dopuszczone do stosowania w Krakowie. Ponadto, dzięki naszym staraniom w ramach Rady Miasta Krakowa, została powołana Komisja Ekologii i Ochrony Powietrza, do obrad której zaproszono przedstawicieli NGO. Działania KAS spowodowały ponad dziesięciokrotne zwiększenie budżetu na dotacje dla osób wymieniających piece na paliwa stałe na ogrzewanie ekologiczne oraz utworzenie Punktu Doradczego, gdzie można uzyskać pomoc w zakresie wymiany palenisk i dotacji na ten cel. Dzięki KAS powstał także program osłonowy dla osób ubogich.

Działania antysmogowe wybrano wydarzeniem 25-lecia w plebiscycie Gazety Wyborczej. Uczestniczyliśmy też w programowaniu funduszy strukturalnych w regionie, dzięki czemu w ramach małopolskiego RPO duże kwoty przeznaczone są na walkę z tzw. „niską emisją”. W 2014 zrealizowaliśmy 2 projekty finansowane przez WFOŚiGW w Krakowie (kampania – „Weź dotację, wymień piec” i szkolenie dla NGO odn. ochrony powietrza “Małopolska bez smogu”). Projekt KAS: tablica informująca o jakości powietrza jest realizowany w ramach Budżetu Obywatelskiego. W 2015 roku zaczęliśmy realizować projekt „INFOAIR – dostęp do informacji o zanieczyszczeniu powietrza” finansowany z funduszy EOG.

Z biegiem czasu zaczęły wzorem naszej inicjatywy powstawać inne alarmy jak: Dolnośląski Alarm Smogowy czy Podhalański Alarm Smogowy. Postanowiliśmy zjednoczyć siły i wspólnie zawalczyć o zmiany na poziomie krajowym, bez których samorządy mają ograniczone pole działania w zakresie ochrony powietrza. W lutym 2015 zawiązaliśmy koalicję zwaną POLSKI ALARM SMOGOWY (PAS). Inicjatywę współtworzą ją ruchy: Krakowski Alarm Smogowy, Podhalański Alarm Smogowy oraz Dolnośląski Alarm Smogowy. Podejmujemy działania mające na celu poprawę jakości powietrza, tak aby była ona zgodna z prawem polskim i europejskim.  Naszym głównym celem jest zmiana polskiego prawa w taki sposób, aby samorządu lokalne zostały wyposażone w realne narzędzia walki o czyste powietrze

Dlatego apelujemy o:

  • wprowadzenie, zgodnie z rekomendacją NIK, odpowiednich norm jakości dla węgla oraz minimalnych standardów emisyjnych dla nowych pieców. Spalanie niskiej jakości węgla w domowych instalacjach grzewczych powoduje bardzo wysokie emisje pyłów, substancji rakotwórczych i mutagennych oraz metali ciężkich. Zmiany te powinny iść w parze z przyjęciem programu osłonowego dla najuboższych oraz skutecznego systemu kontroli, który wyeliminuje proceder spalania odpadów w piecach domowych;
  • umożliwienie samorządom skutecznych działań dla poprawy jakości powietrza. W miejscowościach borykających się ze szczególnym zanieczyszczeniem powietrza władze lokalne i regionalne powinny móc określać standardy dla wszystkich instalacji grzewczych funkcjonujących na ich obszarze;
  • wyposażenie władz lokalnych w narzędzia dzięki którym będą mogły regulować przepływ komunikacji samochodowej przez centralne rejony miast.

W tym celu wystosowaliśmy petycję online, którą do tej pory podpisało ponad 10 000 osób (http://polskialarmsmogowy.pl)

PAS zwrócił  się też z prośbą do NIK o przeprowadzenie kontroli w Ministerstwie Gospodarki, tak aby ostateczny kształt norm odzwierciedlał pilną potrzebę poprawy jakości powietrza w Polsce – kraju o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu w całej Unii Europejskiej. Prośba ta została rozpatrzona pozytywnie.

Postulaty PAS promuje także „Gazeta Wyborcza”, która zorganizowała ogólnopolską akcję „Oddychać po ludzku”.

Więcej informacji o aktualnej działalności na:

http://krakowskialarmsmogowy.pl

https://www.facebook.com/KrakowskiAlarmSmogowy

http://polskialarmsmogowy.pl

“Magdalena Kozłowska, KAS

Kłopoty z ustawą o odnawialnych źródłach energii

Zgodnie z informacjami publikowanymi przez Urząd Regulacji Energetyki (URE) w 2014 r. do czasu przyjęcia nowej ustawy OZE, było zarejestrowanych w Polsce 200 prosumentów (producent i jednocześnie sprzedawca energii). Dla porównania, obecnie w Niemczech funkcjonuje 2 mln prosumentów pozyskujących energię elektryczną głównie z instalacji fotowoltaicznych, a łączna moc OZE wynosi ok. 36 GW. Ogromne dysproporcje w ilości zainstalowanych mocy wynikają m.in. z kilkuletnich opóźnień w przyjęciu ustawy regulującej funkcjonowanie rynku energii odnawialnej oraz braku odpowiedniego systemu wsparcia dla projektów odnawialnych źródeł energii w Polsce.

Nowa ustawa o odnawialnych źródłach energii (z dn. 16.01.2015) była długo oczekiwanym aktem prawnym, nie tylko przez planujących inwestycje w mikroinstalacje, ale również przez znaczną część opinii społecznej sprzeciwiającej się oligopolowi cenowemu państwowych spółek energetycznych. Ustawa znacząco wpływa na szersze wykorzystanie i produkowanie energii ze źródeł odnawialnych, wprowadzając wsparcie finansowe dla nowo powstałych instalacji OZE. Jednym z najbardziej istotnych narzędzi finansowych, wprowadzonych przez nową ustawę są taryfy gwarantowane.

Obecny system wsparcia opiera się na systemie tzw. zielonych certyfikatów, sposobem organizacji preferującym dużym producentów. Zapisy ustawy o OZE wprowadzają natomiast system mieszany, częściowo oparty na systemie taryf gwarantowanych „feed tarifs”, a częściowo na systemie zielonych certyfikatów. Operator sieci energetycznej jest z urzędu zobowiązany do zakupu energii elektrycznej lub paliw gazowych wytworzonych w mikroinstalacji o mocy do 3 kW, wykorzystującej różne odnawialne źródła energii po określonej, stałej w okresie 15 lat, cenie (tylko dla pierwszych 300 MW – w skali kraju):

  1. hydroenergia – 0,75 zł za 1 kWh
  2. energia wiatru – 0,75 zł za 1 kWh
  3. energia promieniowania słonecznego – 0,75 zł za 1 kWh

Dla mikroinstalacji o mocy powyżej 3 kW do 10 kW przewidziano natomiast następujące taryfy gwarantowane (tylko dla pierwszych 500 MW – w skali kraju):

  1. biogaz rolniczy – 0, 70 zł za 1 kWh
  2. biogaz pozyskany z surowców pochodzących ze składowisk odpadów – 0,55 zł za 1 kWh
  3. biogaz pozyskany z surowców pochodzących z oczyszczalni ścieków 0,45 zł za 1 kWh;
  4. hydroenergia – 0,65 zł za 1 kWh
  5. energia wiatru – 0,65 zł za 1 kWh
  6. energia promieniowania słonecznego – 0,65 zł za 1 kWh

Oprócz taryf gwarantowanych wprowadzonych wspomnianą ustawą, prosumenci mają do dyspozycji inne formy wsparcia proponowane przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Właściciele mikroinstalacji  mogą skorzystać z programu „Prosument” oferującego wsparcie finansowe od 20-40% kosztów inwestycyjnych lub preferencyjnych kredytów bankowych. Jednak, zgodnie z interpretacją nowej ustawy OZE, inwestor musi wybrać określoną formę wsparcia i nie może łączyć różnych  instrumentów finansowych przy realizacji jednego projektu (np. wsparcia z programu Prosument z taryfami gwarantowanymi).

Na podstawie różnych szacunków, wydaje się, że inwestycja w mikroinstalacje zasilane odnawialnymi źródłami energii, jest opłacalna, jakkolwiek nie należy oczekiwać zwrotu przed upływem 8-12 lat (w zależności od przyjętych szacunków i cen energii). Nasuwa się zatem pytanie czy obecnie uchwalone przepisy i uruchomione od 1 stycznia 2016 r. wsparcie dla inwestorów, będą wystarczające aby w perspektywie kilku lub kilkudziesięciu lat móc pochwalić się takim stanem mocy OZE jak np. wspomniane Niemcy czy Wielka Brytania, czy może będą to działania mało atrakcyjne dla rynku aby w znaczącym stopniu wpłynąć na wzrost  liczby przydomowych instalacji OZE.

Po ponad trzyletnim oczekiwaniu na ustawę OZE, okazuje się jednak, że zawiera ona wiele błędów i niejasności. W przyjętej przez Sejm ustawie brakuje wyjaśnienia wielu istotnych kwestii, m.in. czy stała cena jednostkowa zakupu energii z mikroinstalacji przysługuje za nadwyżkę energii czy za całą wytworzoną energię w mikroinstalacji? Czy po przekroczeniu progu 300 MW dla instalacji o mocy do 3 kW oraz 500 MW dla instalacji pow. 3 do 10 kW stała cena jednostkowa zakupu energii z mikroinstalacji wskazana w art. 41 ust. 10 lub 15 przestaje obowiązywać dla wszystkich mikroinstalacji czy tylko dla nowych, które powstały po przekroczeniu ww. progu mocowego? W jakim trybie odbywa się monitorowanie ww. progów mocowych i jaki podmiot jest za nie odpowiedzialny? Ponadto błędem nowej ustawy jest również brak odpowiednich regulacji w zakresie nadzoru i egzekucji przepisów dotyczących odsprzedaży energii do danego operatora. W ustawie jest zapis o obowiązku odkupienia nadprodukowanej energii od jej wytwórcy, ale URE nie ma żadnych instrumentów prawnych, by zmusić operatora do tego działania. To oznacza, że prosument może zostać z nadmiarem energii bez możliwości się jej wyzbycia.

Te i inne problemy interpretacyjne nowej ustawy OZE maja zostać rozstrzygnięte poprzez nowelizację ustawy, która niecały miesiąc po podspisaniu przez Prezydenta RP trafia z powrotem do Sejmu.

Chcesz dowiedzieć się więcej, napisz: krakow@frankbold.pl

Zarządzenie zastępcze w prawie geologicznym i górniczym – przykład nieprzemyślanej, niejednoznacznej regulacji oraz jej konsekwencje

Czym jest zarządzenie zastępcze?

Zarządzenie jest aktem nadzorczym, za pomocą którego wojewoda może ingerować w kompetencje planistyczne gminy, gdy ta nie dopełni spoczywającego na niej obowiązku wprowadzenia do studium obszarów udokumentowanych złóż kopalin. Gmina powinna zrobić to w terminie 2 lat od dnia zatwierdzenia dokumentacji geologicznej a w przypadku złóż udokumentowanych przed wejściem w życie ustawy – w terminie 2 lat od daty wejścia w życie, tj. od 1 stycznia 2012 r. Jeżeli gmina nie dopełni tego obowiązku we wskazanym terminie, właściwy wojewoda wprowadza obszar udokumentowanego złoża kopaliny do studium, wydając w tej sprawie zarządzenie zastępcze. Kosztami wprowadzenia zmian do studium obciążona zostaje gmina. Należy podkreślić, że nie jest to uprawnienie, a obowiązek wojewody, któremu za zwłokę w wydaniu zarządzenia w pewnych wypadkach grozi kara.

Tryb wprowadzania zmian do studium przez wojewodę.

Zagadnieniem budzącym najwięcej kontrowersji jest tryb, w jakim wojewoda wprowadza zmiany do studium. Według jednego z poglądów wojewoda niejako przejmuje na siebie kompetencje planistyczne gminy i działa w jej zastępstwie. Cała procedura powinna zatem przebiegać zgodnie z ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (u.p.z.p.), a zarządzenia wojewody zastępować mają uchwały rady gminy. Postępowanie takie jest kosztowne i długotrwałe, ale gwarantuje społeczności lokalnej możliwość aktywnego w nim udziału.

Z drugiej strony wojewoda może wydać zarządzenie niejako bez ostrzeżenia, bez uprzedniego zawiadomienia gminy o swoich zamiarach i wezwania jej do podjęcia wymaganych prawem działań. Pojawia się zatem pytanie, czy nie jest to zbyt krzywdzące dla gminy. Co więcej takie rozwiązanie wydaje się stać w sprzeczności z prawem, ponieważ art. 96 i 208 p.g.g. nie zawierają odesłania do u.p.z.p. a jedynie do odpowiedniego stosowania przepisów ustawy o samorządzie gminnym (u.s.g.).  Ta druga ustawa daje wojewodzie prawo wydawania zarządzeń zastępczych, ale w sprawach zupełnie niezwiązanych z planowaniem przestrzennym (w sprawach personalnych, patrz art. 98a u.s.g.).

Stosowanie przepisów, które odnoszą się do kompletnie innej kwestii nastręcza poważne trudności, np. u.s.g. nakłada na wojewodę obowiązek wezwania gminy do podjęcia odpowiedniego aktu w terminie 30 dni. Dopiero po bezskutecznym upływie tego terminu wojewoda ma prawo wydać zarządzenie zastępcze. Jednakże gmina nie jest w stanie w ciągu 30 dni przeprowadzić postępowania w sprawie zmiany studium, dlatego wyznaczenie jej tak krótkiego terminu jest pozbawione sensu. Ponadto w tej procedurze nie ma miejsca na jakikolwiek udział społeczny.

O zamieszaniu jakie zapanowało w urzędach wojewódzkich najlepiej świadczy fakt, że Wojewoda Lubuski w 2014 r. zapoczątkował procedurę wprowadzenia obszarów złóż do studiów gmin Gubin, Brody i Bytom Odrzański stosując odpowiednio procedurę z u.p.z.p., tj. wydając najpierw zarządzenie zastępcze w sprawie przystąpienia do zmiany studium (odpowiednik uchwały rady gminy wszczynającej procedurę planistyczną), podczas gdy Wojewoda Śląski podejmując te same działania w sprawie gminy Łazy wprost zastosował przepisy u.s.g., tj. wezwał gminę do zmiany studium w terminie 30 dni, a następnie wprowadził złoża do studium wydając w tej sprawie jedno zarządzenie zastępcze.

Co więcej, zarządzenie  zastępcze Wojewody Lubuskiego zostało zaskarżone do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gorzowie Wielkopolskim, który rozpatrując skargę w ogóle nie dostrzegł problemu i nie analizował czy wybrana przez wojewodę procedura ma oparcie w prawie. Wyrokiem z dn. 04.02.2015 r., sygn. II SA/Go 340/14 WSA oddalił skargę, obecnie Fundacja Frank Bold przygotowuje w tej precedensowej sprawie skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wyrok NSA powinien rzucić światło na omawianą kwestię, ale nie należy się go spodziewać wcześniej, niż za półtora roku.

Jakie zmiany może wprowadzić wojewoda zarządzeniem zastępczym?

Należy podkreślić, że wojewoda wydając zarządzenie zastępcze przewidziane przepisami p.g.g. może zmienić studium jedynie w części dotyczącej uwarunkowań. Pod żadnym pozorem nie może ingerować w kierunki zagospodarowania przestrzennego gminy.

W kompetencji wojewody leży zatem wprowadzenie do studium informacji o udokumentowanym (a więc obiektywnie istniejącym) złożu kopaliny, nie może on jednak narzucić gminie sposobu zagospodarowania danego obszaru, tj. np. eksploatacji złóż. Określanie kierunków zagospodarowania pozostaje wyłącznie w rękach władz gminy. Nie można jednak wykluczyć, że niektórzy wojewodowie, działając na zlecenie władz centralnych, będą próbowali ingerować we władztwo planistyczne gminy w większym stopniu, niż pozwalają na to przepisy prawa.

Podsumowanie

Zgodnie z u.p.z.p. wyłączną kompetencję do uchwalania studium i planów miejscowych posiada rada gminy. Możliwość wkraczania w te kompetencje przez inne organy, a w szczególności organy administracji rządowej, powinna być bardzo ograniczona. Przepisy dające wojewodom prawo ingerencji we władztwo planistyczne gminy powinny być sformułowane w sposób jednoznaczny, nie pozostawiający cienia wątpliwości co do trybu wprowadzania i zakresu tej ingerencji. Tymczasem art. 96 i 208 p.g.g. zostały przez ustawodawcę sformułowane w sposób niejednoznaczny, niekompletny i niezrozumiały. Skutkiem tego są konflikty, spory sądowe, zamieszanie w urzędach i ostatecznym rozrachunku – marnowanie środków publicznych.

Osoby szerzej zainteresowane sprawą zapraszamy do zapoznania się z treścią zarządzeń zastępczych Wojewody Lubuskiego – LINK oraz Wojewody Śląskiego – LINK , jak również z treścią wyroku WSA w Gorzowie Wielkopolskim z dn. 04.02.2015 r., sygn. II SA/Go 340/14 na stronie http://orzeczenia.nsa.gov.pl/.